niedziela, 21 stycznia 2018

Abonament na kino! || Czy warto kupić kartę Cinema City Unlimited?



Decyzja o tym, żeby kupić kartę Cinema City Unlimited nie była łatwa i podjęcie jej zajęło nam dłuższą chwilę. W końcu to zobowiązanie na co najmniej rok, a przecież nigdy nic nie wiadomo. W dodatku nigdy nie wiemy jak ułoży się repertuar kinowy i czy znajdziemy w nim coś dla siebie, więc często pojawiało się pytanie: czy to nam się zwróci? Jeśli tak jak my zastanawiasz się nad tym, to ten post jest właśnie dla Ciebie! :)

O CO TAK WŁAŚCIWIE CHODZI I ILE TO KOSZTUJE

Cinema City Unlimited to krótko mówiąc abonament na kino. Dzięki tej magicznej karcie możemy w ciągu miesiąca obejrzeć dowolną ilość filmów, a to wszystko mieści się w jednej stałej kwocie. W większości miast na terenie całej Polski opłata miesięczna za kartę wynosi 44 zł, wyjątkiem jest Warszwawa, gdzie karta ta to koszt 52 zł miesięcznie. Jeśli chodzi o samą opłatę w praktyce to mamy dwie możliwości, dzięki którym możemy dostosować sposób płatności do swoich potrzeb. Pierwszą opcją jest standardowy tryb płatności jak w przypadku abonamentów telefonicznych, czy internetowych, czyli płatność każdego miesiąca. Muszę tutaj wspomnieć, że odpowiednia kwota jest pobierana co miesiąc z konta samoczynnie, dzięki czemu nie musimy się stresować tym, że zapomnimy zapłacić za naszą kartę. Drugą opcją zapłaty za abonament to płatność z góry. Jeśli jesteś zwolennikiem szybkich rozwiązań i jesteś w stanie poczynić jednorazowo wydatek rzędu 500 zł, to ta opcja fajnie się sprawdzi.



JAK ZAMÓWIĆ KARTĘ CINEMA CITY UNLIMITED?

Skoro mamy za sobą już podstawy, trzeba powiedzieć o tym, w jaki sposób możesz stać się posiadaczem tej magicznej karty. Nie ma w tym nic trudnego, bo wszystko możesz zrobić z domu, siedząc wygodnie z kubkiem kawy, czy herbaty przed monitorem komputera. Wystarczy, że wejdziesz w TEN LINK i klikniesz w odpowiedni przycisk, aby dołączyć. Zostaniesz przeniesiony do odpowiedniego formularza, który wypełniasz swoimi danymi oraz wyraźnym, aktualnym zdjęciem. Cała rejestracja w programie trwa kilka minut i zaraz po otrzymaniu maila z informacją o aktywowaniu karty, możesz korzystać z jej dobrodziejstw. Przez dwa tygodnie jesteś uprawniony do korzystania z nielimitowanych seansów tylko na podstawie maila potwierdzającego Twoją rejestrację. Po tym terminie odbierasz swoją fajną, pomarańczową kartę w najbliższym, wskazanym przez siebie kinie. I wtedy jesteś już pełnoprawnym użytkownikiem Cinema City Unlimited i możesz szaleć! Trzeba pamiętać, że dołączenie do grona posiadaczy karty Cinema City Unlimited, jest równoznaczne z podpisaniem umowy na usługę. Minimalny okres jej trwania to rok, ale nam się upiekło i dostaliśmy miesiąc w gratisie. :)


A CO JEŚLI SIĘ ROZMYŚLĘ I ROZWIĄŻĘ WCZEŚNIEJ UMOWĘ

Tutaj jest mniej przyjazny aspekt całej zabawy, a mianowicie w momencie rozwiązania umowy lub niewypełnienia jej warunków (np. notorycznie odrzucanych płatności), użytkownik karty jest zobowiązany do zwrotu pieniędzy za wszystkie seanse, z których skorzystał, licząc według kwot dostępnych w przeciętnym cenniku kina. Dlatego też decyzję o zakupie karty warto przemyśleć i skalkulować. A skoro jesteśmy już przy kalkulacjach to...


...CZY TO SIĘ W OGÓLE OPŁACA?

Kalkulacja jest prosta i klarowna - żeby karta się zwróciła, musisz iść do kina dwa razy w ciągu miesiąca. Każdy seans powyżej jest już czystym zyskiem, bo zwyczajnie za niego nie płacisz. Jak to wygląda w praktyce? Jasne, możesz podnieść argument, że skąd masz mieć pewność, że będzie na co pójść do kina minimum dwa razy w ciągu miesiąca. Po pierwsze, mówiąc na własnym przykładzie miesiąca grudnia, w którym był naprawdę kiepski wybór jeśli chodzi o filmy (nie licząc bajek, za którymi ja sama nie przepadam), i tak odwiedziliśmy kino aż trzy razy. Dlatego odważę się stwierdzić, że graniczy z cudem, żeby nie wybrać chociaż 2-3 filmów dla siebie w ciągu całego miesiąca. Po drugie w tej karcie fajne jest właśnie to, że jej posiadanie pozwala Ci na to, żeby pójść do kina na film, za który w normalnej cenie nie byłbyś skłonny zapłacić. Być może to poszerzy Twoje horyzonty kino-maniaka? :)
Dobrym myśleniem więc jest NIE to ile hipotetycznie mogę stracić, a to ile zyskuję. Znowu patrząc na przykład z mojego życia - w pierwszym miesiącu użytkowania karty, odwiedziliśmy kino bodajże 8 razy. W prostym przeliczeniu, nie zwracając uwagi na to, czy był to dzień w tygodniu, czy też w weekend kiedy bilety są droższe, za te seanse wydalibyśmy aż 208 zł na osobę, a dzięki karcie Unlimited, był to koszt jedynych 44 zł/osoba. Oszczędność wyniosła ponad 160 zł - czy to Cię nie przekonuje? :)



DODATKOWE KORZYŚCI Z POSIADANIA KARTY CINEMA CITY UNLIMITED

• W szybki i łatwy sposób kupujesz bilety przez Internet. U nas nie raz jest zupełny spontan - decyzja o tym, że chcemy obejrzeć dany film, kupujemy bilety i za godzinę siedzimy już w kinie - to naprawdę cudowna wolność.

• Możesz wybrać opcję wydruku biletu w domu lub też pokazać w kinie bilet np. na telefonie, dzięki czemu omijasz wszystkie nieprzyjemne i długie kolejki jakie panują w kinach, szczególnie w weekendy. Oczywiście bez problemu możesz zarezerwować miejsce obok siebie dla osoby towarzyszącej, która również posiada kartę - wystarczy, że zalogujesz się na swoje konto i przy rezerwacji wpiszesz numer karty Unlimited osoby towarzyszącej.

• Świetnym według mnie i dodającym całemu abonamentowi nieco luksusowego wydźwięku, jest fakt, że dostajesz możliwość uczestnictwa w pokazach przedpremierowych, dostępnych tylko dla posiadaczy karty!

• Jeśli jesteś fanem kina IMAX lub 4D, karta również daje sporo korzyści. Co prawda seanse tego typu nie wliczają się całkowicie w koszt abonamentu, ale wymagają jedynie niewielkiej opłaty. Za filmy 3D i 4D zatem płacisz kwoty rzędu 3-5 zł.

• Dodatkową gratką jest to, że karta Cinema City Unlimited, daje także możliwość zakupu zdecydowanie tańszych biletów na seanse VIP. W regularnej cenie za taki pokaz trzeba zapłacić kilkadziesiąt złotych, a z kartą jest to dopłata jedynie 15 zł.

• I w końcu jeśli jesteś fanem kinowego popcornu, zapijania filmu Colą, lub przegryzania go nachosami z sosem serowym, posiadając kartę Unlimited, masz stałe zniżki w barach kinowych. W pierwszym roku użytkowania rabat wynosi 10%, po roku zwiększa się on do 25%.


CZY SĄ JAKIEŚ MINUSY?

• Według mnie sporym minusem są reklamy... Reklamy, reklamy, reklamy, które potrafią znużyć nawet najbardziej wytrwałego maniaka. Szczególnie irytujące stają się wtedy, kiedy w kinie jesteś już trzeci lub czwarty dzień w tygodniu i musisz wałkować wszystko od nowa. My jednak znaleźliśmy na to prosty sposób - przychodzimy do kina 15-20 minut po oficjalnym rozpoczęciu seansu, dzięki czemu zdążamy na film idealnie, omijając te reklamowe tasiemce.

• Minimalnym minusem, który umieszczam tutaj tylko ze względów informacyjnych jest to, że kartę trzeba okazać zarówno w kasie przy zakupie biletów, jak i przy wejściu na salę - bywa to irytujące, szczególnie jeśli idziesz obładowany popcornem, wielkim kubkiem napoju i jeszcze musisz grzebać w poszukiwaniu karty.



PODSUMOWUJĄC

Wydaje mi się, że wyszczególniłam wszystkie istotne informacje na temat karty i patrząc na to mam wrażenie, że ilość plusów i korzyści zdecydowanie przewyższa jakiekolwiek minusy, które są naprawdę niewielkie. Oczywiście, każdy sam musi ocenić czy karta Cinema City Unlimited to opcja dla niego. Niemniej jednak wydaje mi się, że jeśli jesteś stałym bywalcem kina lub chciałbyś chodzić do kina częściej, ale ograniczają Cię koszty - warto zapłacić te 50 zł miesięcznie i mieć swobodny, nielimitowany dostęp do filmów, które chcesz obejrzeć. :)

czwartek, 18 stycznia 2018

Stylizacja: Bordowy sweter i botki z satynowymi sznurówkami

No kochani, najwyższy czas wziąć się do pracy w tym nowym roku. Styczeń jeszcze się nie skończył, a na moim horyzoncie pojawiło się wiele ciekawych propozycji, możliwości rozwoju i planów. Wiem, że to brzmi sztampowo i dość nudno, ale ja ten początek roku naprawdę staram się traktować w pewnych kwestiach jako nowy początek, a przede wszystkim motywację do tego, żeby wziąć się w garść z niektórymi tematami. Poprzedni rok był naprawdę dobry i przyniósł wiele pozytywnych zmian, z czego oczywiście się niezmiernie cieszę. Liczę na to, że rok 2018 mnie nie zawiedzie i nie będzie gorszy... :)
Pierwsza stylizacja w nowym roku - czysty casual. Moją ulubioną częścią tego zestawu są zdecydowanie botki z satynowymi sznurówkami, które totalnie mnie urzekły. Za to kurtka to łup z internetowego lumpeksu, który godnie dorównuje kultowemu modelowi z tegorocznej kolekcji Zary, a była kilka razy tańsza!






sweter: new look / second hand
spodnie: denim-co / second hand
kurtka: second hand online [27,27 zł]
torebka: pull & bear [39,90 zł]
botki: born2be

zdjęcia: T ♥

sobota, 16 grudnia 2017

Stylizacja: Szary sweter, sukienka khaki i hit sezonu - kozaki za kolano

Ani się obejrzałam, a już jest połowa grudnia. Już za chwilę będziemy czekać na pierwszą gwiazdkę i świętować w rodzinnym gronie Boże Narodzenie. Tak naprawdę to już za tydzień! Czy Wy też nie możecie w to uwierzyć? U mnie w tym roku wszystko na wariackich papierach. Z powodu niedawnej przeprowadzki, żyję na workach i kartonach. Nawet nie ubrałam choinki... Trochę smutno to wygląda, tym bardziej kiedy wszędzie dookoła są kolorowe drzewka, światełka, domy ozdobione świątecznymi bibelotami. Ale trudno, jedyna nadzieja w tym, że za rok będzie już inaczej.
Dzisiaj przychodzę ze stylizacją wygodną, ale idealną na randkę, czy jak w moim przypadku wypad do kina. Jest kobieco, ale i komfortowo. Kozaki za kolano to hit sezonu, ale naprawdę łatwo je zestawić tak, że całość stylizacji wygląda wyzywająco. Ja połączyłam je z sukienką, którą kupiłam w second handzie z myślą właśnie o sezonie jesień-zima. Na sukienkę włożyłam szary sweterek, bo nie czarujmy się, ciepło na zewnątrz już nie jest. Swoją drogą, te kozaki mam w szafie już od paru sezonów, ale jakoś nigdy nie było okazji w nich paradować.







sweter: atmosphere / second hand
sukienka: new look / second hand
płaszcz: h&m / second hand
torebka: second hand
kozaki: @

zdjęcia: T ♥

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Moja lista życzeń 2017/2018 || Wishlista z Zaful.com

Niewiarygodne jest to, że za już za chwilę będą Święta Bożego Narodzenia. Ani się obejrzymy, nadejdzie wigilijna niedziela, ale mnie najbardziej w tym wszystkim przekonuje chyba urlop, który będę miała w tym roku naprawdę długi. W duchu oczywiście błagam o śnieg, bo święta bez śniegu są jakieś takie jałowe. Zgadzacie się?
W ostatnim poście podsunęłam Wam moje pomysły na prezenty świąteczne dla bliskich. Tworząc go, zaczęłam sama sobie zadawać pytania: a co ja chciałabym dostać lub sobie kupić w najbliższym czasie? I tak właśnie powstała moja świąteczno-noworoczna lista życzeń. Oczywiście, nie są to wszystkie marzenia na nadchodzące miesiące, ale te, które są w jakiś sposób najbardziej w zasięgu moich rąk. Jest to pełny przekrój moich małych zachcianek, od rzeczy kosmetycznych, poprzez elektronikę, małe przyjemności, aż po nieśmiertelne i uniwersalne zawsze i wszędzie książki. Na liście zdecydowanie nie mogło zabraknąć ubrań - tym razem pokazuje Wam kilka moich miłości ze strony ZAFUL. Fajne jest to, że wracając do listy z przed dwóch lat, którą możecie zobaczyć tutaj, okazuje się, że właściwie wszystko mi się spełniło. Jest więc nadzieja, że z tą będzie tak samo. :)


Co sądzisz o tworzeniu list życzeń? Co najbardziej podoba Ci się z mojej wishlisty?






1. Woda perfumowana lub perfumy Guess by Marciano KLIK | 2. Karta podarunkowa do Ikei - mam tam kilka rzeczy na oku do mojego mieszkanka | 3. Fajny powerbank, który jest niesamowicie przydatną sprawą, szczególnie jak wybieramy się gdzieś, gdzie przez dłuższy czas nie będzie dostępu do prądu przez dłuższy czas KLIK | 4. Koszula z haftami biała lub jeansowa KLIK | 5. Instax lub Polaroid , przy czym Polaroid jest ładniejszy, ale Instax jest tańszy | 6. Automatyczna lokówka do włosów, dzięki której mogłabym sobie kręcić wymarzone loczki KLIK | 7. Książka 'Sekrety urody koreanek', której jestem bardzo ciekawa KLIK | 8. Kubek w koty z Home & You, który zauroczył mnie już rok temu KLIK | 9. Lakiery hybrydowe w kolorze średniej szarości i bordo, przydadzą się w mojej gamie kolorystycznej na zimowe stylizacje | 10. Portfel skórzany w klasycznej czerni | 11. Świeca w słoiku, puszce, betonowej osłonce, na długie wieczory np. KLIK | 12. Hygge, czyli kultowa już duńska książka o stylu życia KLIK






1. bluza i'm a cat | 2. bluza z plecionymi rękawami | 3. sweter z haftami
4. sweter z perełkami | 5. koszula z haftami | 6. bluza z perełkami


sobota, 9 grudnia 2017

Co kupić pod choinkę?
10 pomysłów na prezent świąteczny dla niej i dla niego

Hoł, hoł hoł, czy są tu Czytelnicy, którzy niezwykle miło i intensywnie myślą o swoich bliskich, zastanawiając się co kupić im z okazji Świąt Bożego Narodzenia? Jeśli tak, to ten post jest właśnie dla Was! Czas do Gwiazdki kurczy się z prędkością światła, w sklepach coraz większe szaleństwo zakupowe, a w naszych głowach rodzi się przedświąteczna gorączka. I nie wiem, czy jest na kuli ziemskiej ktoś, kto nie miałby problemu z wyborem choćby jednego prezentu. Znacie to kołaczące się po głowie pytanie: co kupić pod choinkę? Na pewno znacie, choćby troszkę i dlatego z odsieczą przychodzę ja i wrzucam aż 10 pomysłów na prezent pod choinkę dla niej i dla niego. Wiadomo, że najłatwiej jest kiedy zna się dokładnie gust obdarowywanej osoby, a już szczytem wszystkiego jest sytuacja, w której wiemy dokładnie co chce dostać, ale...no niestety nie zawsze tak się udaje. Wtedy jak z mroku, przy śpiewie aniołów, wyłania się to - wszystko podane na tacy. A nawet jeśli nie zrobicie kopiuj-wklej jeśli chodzi o pomysł, może przynajmniej uda mi się Was zainspirować.
A skoro jesteśmy już przy temacie, to wcisnę parę słów od siebie na temat prezentów, czyli czegoś, co pewnie wielu z Was przeraża tak samo jak mnie - tak, ja nigdy nie mam pomysłu. Panuje błędne (moim zdaniem) przekonanie, że prezent w postaci karty podarunkowej, należy traktować jako prezent na 'odwal się'. Kompletnie nie wiem dlaczego, bo według mnie pójściem po najprostszej linii oporu, to zakup np. zestawu kosmetyków. Karta podarunkowa osobiście kojarzy mi się z możliwościami - dostaję określoną kwotę i wybieram sobie z asortymentu danego sklepu to co chcę/potrzebuję + ewentualnie dopłacam do karty. Ba! Uważam kartę podarunkową za bardzo przydatny i niesamowicie uniwersalny prezent.


A Ty jaki masz stosunek do kart podarunkowych? :)





1. Karta podarunkowa do sklepu multibrandowego, ulubionej drogerii lub księgarni - ja bym przygarnęła taką do Ikei! | 2. Fajny kubek dobrany do gustu obdarowywanej | 3. Paleta cieni w podstawowej kolorystyce, która zawsze się sprawdzi dla każdej kobiety, która nie stroni od makijażu | 4. Świąteczne wdzianko takie jak bluza, sweter, ciepłe skarpety lub świąteczna piżama | 5. Szczoteczka soniczna do twarzy to coś, co sprawdzi się u każdej kobiety, która przykłada wagę do dbania o skórę swojej twarzy | 6. Karta Unlimited do Cinema City to prezent bardzo uniwersalny, w szczególności dla wielbicieli kina! | 7. Zestaw startowy do robienia paznokci hybrydowych, czyli coś, co ma szansę stać się pasją każdej kobiety, a jeśli już nią jest, zawsze można pomóc w powiększeniu kolekcji lakierów | 8. Pendrive w ładnym, kobiecym lub po prostu słodkim kształcie | 9. Automatyczna lokówka do włosów to akurat sprzęt, który bym sama przygarnęła... :) | 10. Ładny planner, kalendarz, notatnik na nadchodzący rok i nowe cele




1. Organizer / kalendarz w eleganckiej, skórzanej oprawie | 2. Bajerancki pendrive jest gadżetem, który z pewnością przyda się każdemu | 3. Głośniki do telefonu JBL, czyli kultowy już sprzęt ułatwiający słuchanie ulubionej muzyki zawsze i wszędzie | 4. Zabawne i gadżeciarskie wdzianka świąteczne takie jak bluza z nadrukiem, świąteczny sweter, czy śmieszne skarpety | 5. Drewniana łamigłówka 3D - zajęcie nie tylko dla rąk, ale też dla umysłu | 6. Dobra gra planszowa lub komputerowa, przy czym planszówka zdecydowanie wygrywa uniwersalnością | 7. Naprawdę czadowy kubek np. w kształcie granatu lub Lorda Vadera | 8. Kostki chłodzące do whiskey, które sprawdzają się idealnie także do innych drinków czy napojów | 9. Elegancki power-bank, który zapewni doładowanie np. telefonu zawsze i wszędzie | 10. Karta Unlimited do Cinema City

środa, 6 grudnia 2017

Mikołajki || Za co kocham Święta Bożego Narodzenia?



Mikołajki, Mikołajki! Coraz bliżej święta, szał zakupów zaczął się już na dobre, bo nawet w środku tygodnia sklepy są pełne rozgorączkowanych ludzi. Tego aspektu okresu przedświątecznego bardzo nie lubię, ale wolę się skupiać na tym co pozytywne. A więc Mikołajki, kto nie lubi Mikołajek? Ja lubię, chociaż moje marzenie o śnieżnym 6 grudnia wcale, a wcale się nie spełniło. Ale to nic, bo dzisiaj jest mój szczęśliwy dzień!
Muszę się pochwalić, a co tam - wygrałam mikołajkowy konkurs na Instagramie. Swoją drogą bardzo serdecznie zapraszam Was na mój instagramowy profil @agakablog. Żeby wygrać mikołajkowy wór prezentów, trzeba było odpowiedzieć na pytanie: za co kochasz Święta Bożego Narodzenia? No właśnie, za co? To pytanie wbrew pozorom wcale nie było takie proste!



• za 'Last Christmas', którego pod koniec okresu świąteczno-noworocznego nie da się już słuchać, ale jakie byłyby to święta bez Georga i jego przeboju?!

• za sernik mojej mamci, który jest najpyszniejszy na świecie i nigdy nie ma polewy czekoladowej, bo mamcia nigdy 'nie zdąża' :)

• za wszystkie te ubrania, które mogę założyć tylko w Boże Narodzenie, bo są typowo świątecznymi ciuchami i na resztę roku się po prostu nie nadają

• za mandarynki, bo są magiczne i ich zapach, nawet jeśli poczułabym go w środku lata, przywiódłby mi na myśl tylko święta

• za barszcz z uszkami, który jak słowo daję, tylko w Boże Narodzenie jest taki pyszny!

• za wspomnienia z dzieciństwa związane ze świętami, a przede wszystkim za dwa: 1) kiedy jadaliśmy kolacje u dziadków i podczas jedzenia, zawsze do drzwi pukał Aniołek z prezentami i do dzisiaj zastanawiam się, czy to był któryś z domowników, który po cichu wymykał się od stołu, czy sąsiad, który robił dziadkowi przysługę za butlę alkoholu 2) za to, że nocą w Wigilię, tata zabierał mnie na sanki i robił fajne wślizgi, to były niesamowicie klimatyczne chwile



Te wszystkie rzeczy sprawiają, że kocham święta. To dla mnie magiczny czas, pełen prostej, polskiej tradycji i mimo, że dla mnie te święta nie mają religijnego wymiaru, szanuję i kocham właśnie te tradycje, w których zostałam wychowana. A Wy za co lubicie Boże Narodzenie? :)





sweter: second hand
legginsy: cubus / second hand
czapka: carrefour
skarpetki: pepco

zdjęcia: ja & T

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Stylizacja: Trendy sezonu - bluza z haftami i czerwień

Nic dodać i nic ująć - mamy regularną zimę. Za oknem biało, lubi jeszcze poprószyć, a co ważniejsze śnieg póki co nie topnieje i nie zamienia się w szaroburą mamałygę. Taką zimę lubię, kiedy drzewa śpią pod białą pokrywą, kiedy śnieg trzeszczy pod butami i kiedy siedzę w ciepłym swetrze i mogę podziwiać te piękne krajobrazy. Grudzień zrobił nam niespodziankę, bo jest szansa, że uda się w tym roku przeżyć śnieżne Mikołajki! Jestem ciekawa, czy święta będą równie białe. Mam nadzieję, że tak, bo ten okropny, zimny śnieg, na który tak często narzekamy, buduje cudowną atmosferę.
Tymczasem u mnie trochę jesieni zatrzymanej w zdjęciach, ale tylko trochę. Nie zdążyłam zrobić malowniczej sesji wśród kolorowych liści, chociaż kalendarzowa jesień jeszcze trwa. W dzisiejszym looku królują dwa trendy - hafty i czerwień. Ostatnio wśród blogerek pojawiła się fala czarnych swetrów z haftami i dziwnym trafem niesamowicie mi przypominają moją bluzę z lumpeksu, którą kupiłam już kilka miesięcy temu. Jasnowidztwo czy łut szczęścia? :)







bluza: second hand
spodnie: cubus / second hand
kurtka: second hand
torba: medicine
botki: @

zdjęcia: T ♥