czwartek, 22 lutego 2018

Stylizacja: Bluza z haftami, jeansowa spódnica i skórzane botki na słupku

Ci, którzy śledzą mnie na Instagramie wiedzą już, że ostatni czas jest dla mnie dość intensywny. Mam dużo na głowie w pracy, sporo zmian w domu (w końcu doczekałam się normalnego łóżka!), a po godzinach wreszcie zaczęłam pisać pracę licencjacką, żeby nie zostać wieczną studentką. Nie mam zwyczajnie kiedy siąść i skupić się na przygotowaniu posta, mimo tego, że zdjęcia do nowych wpisów mam już przygotowane od dawna. Dodatkowo, do mojego chronicznego braku czasu dołączyła zimowa chandra. W końcu czy wiecznie pochmurne dni i minusowe temperatury mogą wzbudzić inne uczucia, niż chęć zawinięcia się w kołdrę i przejścia w stan hibernacji? :)
Ostatnio przy okazji porządków wygrzebałam swój granatowy kożuszek, który już kiedyś był na blogu w jednej ze stylizacji (TUTAJ). Dzisiaj, z racji tego, że ostatnio kożuszki przeżywają swój renesans, mój także powraca na bloga - tym razem w zestawie z jeansową spódnicą z guziczkami i białą, ciepłą bluzą z haftami, które nadal są hitem sezonu. No i wreszcie miałam okazję założyć moje skórzane botki na słupku, które kupiłam już ze dwa sezony temu w second handzie, bo zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia!

Co sądzisz o takim połączeniu? Podoba Ci się trend z haftami?








bluza z haftami: Magia Zakupów
jeansowa spódnica: second hand
kożuszek: TUTAJ
torebka: second hand
botki skórzane: second hand

zdjęcia: T ♥

czwartek, 15 lutego 2018

adidas Originals Superstar || Jak nosić sportowe buty?
Jedne buty- pięć różnych stylizacji!

Są takie rzeczy w świecie mody, które z biegiem lat stały się symbolem klasyki w modzie casualowej. Klasyczne jeansy Levi's 501, t-shirt od Calvina Kleina, czy bluza od Guessa, to coś, co niejednokrotnie jest obiektem pożądania kobiet z całego świata. Są także takie rzeczy, które stały się modne, będąc uniwersalnymi - mam na myśli tutaj takie rzeczy, które odniosły sukces zarówno w modzie damskiej, jak i męskiej np. buty Air Max, czy koszulka z klasycznym logiem Levi'sa.
Jedną z takich rzeczy zdecydowanie stały się buty Adidas Superstar, które chyba z powodzeniem, można uznać za najbardziej popularny model butów sportowych w świecie mody. Model, który początkowo został wyprodukowany z myślą o koszykarzach, odniósł niezaprzeczalny sukces w modzie codziennej, święcąc w niej triumfy do dzisiaj. Aktualnie powstaje wiele modyfikacji klasycznych Superstarów: metaliczne noski, holograficzne lampasy, kolorowe i wzorzyste cholewki. Dla mnie samej, od zawsze fenomen tych butów był nieco niezrozumiały - zwykłe sportowe buty, w dodatku należące do wyższej półki cenowej. Pytałam samą siebie: jak można zapłacić za zwyczajne adidasy 300-400 zł?! A teraz muszę zwrócić honor wszystkim tym, którzy posiadaczami Superstarów są już od dawna, bo te buty naprawdę mają w sobie coś magicznego i myślę, że żadne buty, które nawet w teorii przypominają je wizualnie, nie będą mieć takiego kształtu i tak świetnie leżeć na nodze.
Na paczkę z moimi Superstarami od FOOTWAY nie mogłam się doczekać, mimo że czekać nie musiałam długo, bo tylko 2-3 dni. Po długich przemyśleniach i wertowaniu sklepu, zdecydowałam się na najbardziej klasyczny model Superstarów - biały z czarnymi lampasami. Doszłam do wniosku, że ta wersja będzie pasowała do większości rzeczy i będzie świetnym dopełnieniem wielu stylizacji. Już nie mogę doczekać się cieplejszych dni żeby móc wreszcie w nich chadzać po ulicach. :)
I wreszcie mogę w pełni świadomie powiedzieć, że JESTĘ BLOGERĘ, w końcu mam Superstary!





STYLIZACJA NUMER 1

Pierwsza propozycja stylizacji z Superstarami to moja interpretacja nieco rockowego stylu. Bazą całości stały się jeansy boyfriend z ozdobnymi wystrzępieniami. T-shirt z nadrukiem, który możesz połączyć także z kardiganem, żakietem, czy zwykłą bluzą, to świetny sposób na ożywienie każdego zestawu. Kolorystyki całości dodaje fajna musztardowa ramoneska.


kurtkat-shirttorebka


STYLIZACJA NUMER 2

Drugi look to kwintesencja wracających w ostatnim czasie lat 90. Jeansowa spódniczka w kształcie litery A, zapinana przodem na guziczki, to ponadczasowa klasyka, którą powinnaś mieć w swojej szafie. Do niej dorzuć top z kolorowym printem, małą torebkę i masz gotowy look w stylu vintage.



koszulkaspódnicatorebka


STYLIZACJA NUMER 3

Lubisz połączenie kobiecości i sportowych elementów? Postaw na dopasowaną dzianinową spódnicę i bluzę, której dodasz kobiecości wystającym spod niej koronkowym elementem topu. Dorzuć do tego delikatne kolczyki, żeby dopełnić strój. Kobiecość też może być wygodna!



bluzatoptorebka


STYLIZACJA NUMER 4

Teraz czas na klasykę stylu codziennego. Granatowe, dobrze dopasowane jeansy do Twojej sylwetki to coś, co jest obowiązkowym punktem w Twojej garderobie i tworzy idealną bazę setek stylizacji! Jeśli chcesz uzyskać wygodny, casualowy look, dorzuć do nich koszulę w kratę i długi kardigan z kieszonkami.



koszulakardigantorebka


STYLIZACJA NUMER 5

Kto powiedział, że elegancja to biała bluzka, szpilki, granatowe spodnie w kantkę, czy ołówkowa spódnica? Postaw na nieco odświeżoną jej wersję. W sportowej elegancji świetnie się sprawdzą spodnie woskowane lub imitujące skórę. Do tego włóż koszulę lub bluzkę w zdecydowanym kolorze i złagodź ją modną marynarką w stonowanych kolorach. Wygodnie, elegancko, z nutką nowoczesności.



koszulamarynarkatorebka

sobota, 3 lutego 2018

Stylizacja: Pudrowe timberki i boyfriendy || Jak nosić pastele zimą?

Ostatnio podejmuję konkretne bitwy z moją szafą i segreguję wszystko, starając się zwalczać wszelkie sentymenty. Może to oznaki tego, że zbliża się wiosna?! Zazwyczaj mam tak, że wiele rzeczy, w których naprawdę długo już nie chodzę, zostawiam nadal bo 'może się jeszcze przyda'. Jednak teraz staram się do tego podchodzić racjonalnie i zostawiać przy sobie tylko to, co naprawdę lubię i wiem, że będę to ubierać. Nie jest to łatwe, bo jestem okropną zbieraczką, ale teraz, po przeprowadzce w nowe miejsce, mam ogromną motywację, żeby pozbyć się wszystkiego co zbędne. Poz tym zauważyłam po wyrzuceniu kilkunastu worków, że to bardzo oczyszcza wewnętrznie. Jakby z serca spadł mi wielki kamień.
Dzisiaj przychodzę ze stylizacją w zimowej scenerii - chyba pierwszy i ostatni raz, bo zima w tym roku to brzydka, wilgotna i zamglona jesień. Ale są sposoby na to, żeby trochę ogrzać tą okropną aurę. Trzeba dodać strojom kolorów, które poprawią też nasze samopoczucie! Tym razem postawiłam na piękny pastelowy róż, który w ostatnim czasie bardzo bardzo polubiłam. Inspiracją do tego zestawu były cudowne, pudrowo różowe traperki. Długo o takich marzyłam i polowałam na takie, jednak za każdym razem coś było nie tak - miały nie taki kształt lub kolor, albo były zamszowe, czego akurat najbardziej chciałam uniknąć. Wreszcie udało mi się jednak znaleźć ideały, które są idealne pod względem koloru, są niezwykle wygodne i leciutkie, przez co dają cudowny komfort noszenia. Gdzie można znaleźć takie cuda? FOOTWAY, to multibrandowy sklep z obuwiem znanych i lubianych marek. Strona oferuje świetne ceny, różnorodność modeli, a w dodatku pomimo wysyłki paczek zza granicy, przesyłka jest u nas w ciągu dosłownie w parę dni! I tak z nowymi traperkami pokochałam się od pierwszego wejrzenia. Dzisiejsza moja propozycja ich wystylizowania to klasyka gatunku, bo dorzuciłam do nich bluzę z nadrukiem i luzackie jeansy z dziurami, czyli to co jest totalnie w moim stylu.

Lubicie nosić pastele zimą, czy uważacie że to kolory bardziej na wiosnę i lato? :)







bluza: Magia Zakupów
jeansy: gina tricot / second hand
kurtka: gina tricot / second hand
torebka: second hand
traperki: FOOTWAY

poniedziałek, 29 stycznia 2018

SUMMER ALARM: Jak tanio zorganizować urlop?
• Poradnik - planowanie wakacji 2018 •



Pewnie w momencie kiedy zobaczyłeś tytuł posta, chwyciłeś się za głowę. Wakacje? Teraz? No bo kto teraz, w środku zimy, myśli o wakacjach. Ale teraz muszę powiedzieć Ci, że to błąd - właśnie teraz jest najlepszy czas żeby powoli zacząć planować swoje wakacje, szczególnie jeśli zależy Ci na fajnych cenach. My zrobiliśmy tak już w tamtym roku, bo wakacje zaplanowane były już od zimy. Jak wszystko zorganizować krok po kroku? :)


PO PIERWSZE...
zastanów się gdzie chciałbyś spędzić swój urlop, to podstawa do tego, żeby w ogóle czegokolwiek zacząć szukać. Dodatkowo przemyśl, czy chcesz znaleźć ofertę z pełnym wyżywieniem, z dostępem do kuchni żeby gotować samodzielnie, czy też czy będziesz stołować się na mieście. Oczywiście ważnym aspektem jest także sposób transportu, szczególnie w przypadku wyjazdów za granicę.

PO DRUGIE...
pomyśl jaki jest Twój budżet na wakacyjne wojaże i spróbuj zgrać swoje oczekiwania co do miejsca z tym, ile możesz wydać pieniędzy. Wiadomo przecież, że jeśli chcesz przeżyć niezapomniane chwile w Japonii, to półtora tysiąca nie wystarczy, ale... są naprawdę świetne oferty innych atrakcyjnych wyjazdów zagranicznych, które z łatwością zmieszczą się w Twoich finansowych możliwościach.

PO TRZECIE...
zacznij po prostu szukać i grzebać. Nie ma wyjścia niż po prostu rozglądać się za fajnymi, dostępnymi już teraz ofertami, a gwarantuję, że jest ich mnóstwo!


A SKORO JUŻ SZUKAM, TO JAK?


Nie ma według mnie tutaj złotego środka. Jedyną moją dobrą radą jest grzebanie i porównywanie - tak, to słowo ma tutaj kluczowe znaczenie. W zależności od tego czego szukasz (czy interesuje Cię wycieczka zorganizowana, czy wyjazd na własną rękę), mimo wszystko warto korzystać z popularnych serwisów oferujących wszystko co dotyczy tego co szukamy, choćby po to, żeby skonfrontować ceny w poszczególnych biurach podróży, na poszczególnych portalach oferujących noclegi, czy transport. Uwierz mi, że często da się znaleźć pewne rzeczy dużo, dużo taniej!
Kilka moich rad? :)

• Po pierwsze warto polubić i śledzić na Facebooku takie strony jak Fly4Free, czy Wakacyjni Piraci - tam ciągle pojawiają się świetne, atrakcyjne cenowo propozycje wyjazdów w kraju, ale również za granicę (Włochy, Grecja, Stany Zjednoczone, Dubaj, a nawet kraje Bliskiego i Dalekiego Wschodu)

• Kiedy wyszukujesz noclegi, loty, transporty, warto za każdym wyszukiwaniem wyczyścić ciasteczka w przeglądarce, które zapisują dane o Twoich wyszukiwaniach i z każdym wejściem na daną stronę, cena ofert automatycznie się podnosi, bo widać zainteresowanie z Twojej strony

• Nie odrzucaj na samym początku portali takich jak np. Booking.com tylko dlatego, że wydaje się być tam drogo - to nieprawda. Często na takich portalach pojawiają się świetne promocje, które warto łapać

• Jeśli znalazłeś już konkretną ofertę to najlepiej zadzwoń na miejsce lub skontaktuj się mailowo i upewnij się czy na miejscu zastaniesz wszystko to, czego oczekujesz. Jeśli masz jakieś wątpliwości to dopytaj konkretnie. Nawet jeśli ktoś nie powie Ci całej prawdy, będziesz miał podstawę do tego, by domagać się tego co zapewnił obiekt/biuro podróży, lub negocjować zwrot części poniesionych przez Ciebie kosztów. Już nie raz spotkałam się z tym, że obiekty lubią nieco przekoloryzować to, co faktycznie proponują, szczególnie w minione lato


BIURO PODRÓŻY, CZY WYJAZD NA WŁASNĄ RĘKĘ?

Myślę, że są zwolennicy i jednej opcji i drugiej. Osobiście nigdy nie miałam okazji korzystać z wyjazdów proponowanych przez biuro podróży, ale... jest to zdecydowana wygoda, szczególnie przy wyjazdach za granicę. Pierwszą podstawową zaletą, którą widzę to fakt, że biuro podróży załatwia wszystko za Ciebie, nie musisz łamać języka próbując dogadać się z obiektem, w którym spędzisz wakacje. Dodatkowo często w takie wyjazdy jest wliczone jedzenie, co jest ogromnym plusem w zagranicznych wycieczkach, bo zazwyczaj jedzenie na mieście wychodzi w takich przypadkach po prostu bardzo drogo.No i co tu dużo mówić - idziesz, płacisz i nie interesuje Cię nic. Myślę, że momencie kiedy naprawdę chcemy odpocząć i byczyć się na plaży przez tydzień, lub dwa, nie przejmując się niczym, jest to idealna opcja. W takim wypadku postawiłabym na ofertę znanego biura podróży, z ugruntowaną na rynku pozycją. Z racji tego, że w tym roku pojawił się plan wyjazdu na naprawdę fajne wakacje w jakimś ciepłym miejscu z gwarantowaną pogodą, zwróciłam osobiście uwagę na ofertę znanego pewnie wszystkim biura podróży ITAKA. Na stronie biura znajduje się mnóstwo fajnych ofert w naprawdę przeróżnych przedziałach cenowych, co daje nam fajną możliwość wyboru. Moją uwagę tam zwracają szczególnie Włochy, które po moich ostatnich wyprawach pokochałam i nie wykluczone, że przygarniemy któryś z wyjazdów. :)

Jeśli chodzi o wyjazdy na własną rękę to sprawa jest bardziej skomplikowana. Przede wszystkim musisz wszystko załatwić samodzielnie - transport, noclegi, zastanowić się nad jedzeniem. Dla mnie jednak, z racji tego, że do tej pory tylko tak podróżowałam, taka forma wyjazdów ma bardzo dużo uroku. Przede wszystkim istotne dla mnie jest w tym to, że robisz wszystko jak chcesz, kiedy chcesz. Nie jesteś skazany na z góry określony plan, czy jedno określone miejsce, w którym spędzisz urlop. Dodatkowo w tym przypadku można poszczególne elementy składowe wyjazdu zarezerwować w naprawdę dobrych cenach, dlatego warto się rozglądać już teraz!

Ale jeśli jesteś ciekawy świata, lubisz aktywnie spędzać urlop i chcesz zobaczyć kilka miejsc, za jednym razem to... biuro podróży np. właśnie ITAKA, proponuje także spory wachlarz wycieczek objazdowych, dzięki którym nie siedzisz w miejscu i masz okazję zobaczyć dużo więcej, niż z poziomu ręcznika nad basenem w jednym z egipskich hoteli. :) Ta opcja w fajny, przystępny cenowo sposób łączy łatwość co do organizacji, ale mnogość możliwości co do samej podróży.






WIĘC KIEDY WARTO ZACZĄĆ PLANOWAĆ WAKACJE 2018?
Właśnie teraz! Warto zastanowić się w jakim okresie będziesz miał urlop i zacząć szukać dogodnej dla siebie opcji. W dużej mierze możesz zarezerwować coś płacąc na razie tylko zaliczkę, co daje Ci pole manewru i zebrania jeszcze części kwoty w kolejnych miesiącach. Jeśli wybierzesz opcję wyjazdu na własną rękę, zdecydowaną większość noclegów możesz zarezerwować bez żadnych opłat i potem ewentualnie z nich zrezygnować, jeśli znajdziesz coś bardziej odpowiedniego. Środki transportu często bywają dużo tańsze jeśli kupujesz je z paromiesięcznym wyprzedzeniem. Warto się zabrać za planowanie wakacji 2018 już teraz, bo mimo tego, że wydaje Ci się, że jest dopiero styczeń, czas szybko zleci, a Ty obudzisz się za późno. Działaj, szczegóły będziesz dopracowywać z czasem i bliżej daty wycieczki. :)

[ Post powstał we współpracy z biurem podróży ITAKA ]

piątek, 26 stycznia 2018

Stylizacja: Bluza z kwiatowym haftem i woskowane spodnie

I oto nadeszła chwila, kiedy muszę się pochwalić najdziwniejszym nabytkiem w mojej karierze - woskowanymi spodniami. Co w tym takiego dziwnego? Otóż są to największe spodnie jakie kiedykolwiek trafiły do mojej szafy. Któregoś dnia znalazłam się w salonie Medicine, bo mój luby chciał zaopatrzyć się w pasek do spodni. Korzystając z okazji, zaczęłam więc grzebać w ciuchach z kuszącym, czerwonym SALE. Z racji tego, że od dłuższego czasu poszukiwałam czegoś podobnego, a cena była niezwykle kusząca, zwróciły moją uwagę woskowane spodnie. Zdziwił mnie jedynie fakt, że mimo tego, że była to przecena, na stole zostały same małe rozmiary, co raczej rzadko się zdarza i zazwyczaj jest na odwrót - pozostają same duże. W końcu trafiłam na 40 i patrząc na oko, sądząc, że coś jest nie po kolei z rozmiarówką, postanowiłam je zmierzyć i... OKAZAŁY SIĘ ZA MAŁE. Na szczęście została jeszcze opcja numer dwa, a mianowicie para o rozmiar większa. Przymierzałam je z zapartym ze zdziwienia tchem - uff, pasowały. Ale ale! Nigdy w życiu nie kupiłam spodni w takim rozmiarze, bo to co najmniej dwa rozmiary za daleko! I wtedy naszła mnie refleksja i pytam do dziś samą siebie: na kogo oni szyją te małe rozmiary? I albo jestem za gruba, albo to wszystko produkowane jest na wyimaginowaną wizję kobiety, która nie istnieje. Jak myślicie? :)
Hitem dzisiejszej stylizacji jest moja nowa bluza, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Motyw haftów na ubraniach niesamowicie mi się spodobał i powiem szczerze, że w ostatnim czasie intensywnie się rozglądam za tego typu rzeczami. Piękną białą bluzę z kwiatowym haftem połączyłam z woskowanymi spodniami, żeby stylizacja była nieco cięższa. Do tego dorzuciłam botki z ćwiekami i korespondującą z nimi torebkę







bluza: Magia Zakupów
spodnie: MEDICINE
kurtka: second hand online [27,27 zł]
torebka: carrefour
botki: born2be

zdjęcia: T ♥

niedziela, 21 stycznia 2018

Abonament na kino! || Czy warto kupić kartę Cinema City Unlimited?



Decyzja o tym, żeby kupić kartę Cinema City Unlimited nie była łatwa i podjęcie jej zajęło nam dłuższą chwilę. W końcu to zobowiązanie na co najmniej rok, a przecież nigdy nic nie wiadomo. W dodatku nigdy nie wiemy jak ułoży się repertuar kinowy i czy znajdziemy w nim coś dla siebie, więc często pojawiało się pytanie: czy to nam się zwróci? Jeśli tak jak my zastanawiasz się nad tym, to ten post jest właśnie dla Ciebie! :)

O CO TAK WŁAŚCIWIE CHODZI I ILE TO KOSZTUJE

Cinema City Unlimited to krótko mówiąc abonament na kino. Dzięki tej magicznej karcie możemy w ciągu miesiąca obejrzeć dowolną ilość filmów, a to wszystko mieści się w jednej stałej kwocie. W większości miast na terenie całej Polski opłata miesięczna za kartę wynosi 44 zł, wyjątkiem jest Warszwawa, gdzie karta ta to koszt 52 zł miesięcznie. Jeśli chodzi o samą opłatę w praktyce to mamy dwie możliwości, dzięki którym możemy dostosować sposób płatności do swoich potrzeb. Pierwszą opcją jest standardowy tryb płatności jak w przypadku abonamentów telefonicznych, czy internetowych, czyli płatność każdego miesiąca. Muszę tutaj wspomnieć, że odpowiednia kwota jest pobierana co miesiąc z konta samoczynnie, dzięki czemu nie musimy się stresować tym, że zapomnimy zapłacić za naszą kartę. Drugą opcją zapłaty za abonament to płatność z góry. Jeśli jesteś zwolennikiem szybkich rozwiązań i jesteś w stanie poczynić jednorazowo wydatek rzędu 500 zł, to ta opcja fajnie się sprawdzi.



JAK ZAMÓWIĆ KARTĘ CINEMA CITY UNLIMITED?

Skoro mamy za sobą już podstawy, trzeba powiedzieć o tym, w jaki sposób możesz stać się posiadaczem tej magicznej karty. Nie ma w tym nic trudnego, bo wszystko możesz zrobić z domu, siedząc wygodnie z kubkiem kawy, czy herbaty przed monitorem komputera. Wystarczy, że wejdziesz w TEN LINK i klikniesz w odpowiedni przycisk, aby dołączyć. Zostaniesz przeniesiony do odpowiedniego formularza, który wypełniasz swoimi danymi oraz wyraźnym, aktualnym zdjęciem. Cała rejestracja w programie trwa kilka minut i zaraz po otrzymaniu maila z informacją o aktywowaniu karty, możesz korzystać z jej dobrodziejstw. Przez dwa tygodnie jesteś uprawniony do korzystania z nielimitowanych seansów tylko na podstawie maila potwierdzającego Twoją rejestrację. Po tym terminie odbierasz swoją fajną, pomarańczową kartę w najbliższym, wskazanym przez siebie kinie. I wtedy jesteś już pełnoprawnym użytkownikiem Cinema City Unlimited i możesz szaleć! Trzeba pamiętać, że dołączenie do grona posiadaczy karty Cinema City Unlimited, jest równoznaczne z podpisaniem umowy na usługę. Minimalny okres jej trwania to rok, ale nam się upiekło i dostaliśmy miesiąc w gratisie. :)


A CO JEŚLI SIĘ ROZMYŚLĘ I ROZWIĄŻĘ WCZEŚNIEJ UMOWĘ

Tutaj jest mniej przyjazny aspekt całej zabawy, a mianowicie w momencie rozwiązania umowy lub niewypełnienia jej warunków (np. notorycznie odrzucanych płatności), użytkownik karty jest zobowiązany do zwrotu pieniędzy za wszystkie seanse, z których skorzystał, licząc według kwot dostępnych w przeciętnym cenniku kina. Dlatego też decyzję o zakupie karty warto przemyśleć i skalkulować. A skoro jesteśmy już przy kalkulacjach to...


...CZY TO SIĘ W OGÓLE OPŁACA?

Kalkulacja jest prosta i klarowna - żeby karta się zwróciła, musisz iść do kina dwa razy w ciągu miesiąca. Każdy seans powyżej jest już czystym zyskiem, bo zwyczajnie za niego nie płacisz. Jak to wygląda w praktyce? Jasne, możesz podnieść argument, że skąd masz mieć pewność, że będzie na co pójść do kina minimum dwa razy w ciągu miesiąca. Po pierwsze, mówiąc na własnym przykładzie miesiąca grudnia, w którym był naprawdę kiepski wybór jeśli chodzi o filmy (nie licząc bajek, za którymi ja sama nie przepadam), i tak odwiedziliśmy kino aż trzy razy. Dlatego odważę się stwierdzić, że graniczy z cudem, żeby nie wybrać chociaż 2-3 filmów dla siebie w ciągu całego miesiąca. Po drugie w tej karcie fajne jest właśnie to, że jej posiadanie pozwala Ci na to, żeby pójść do kina na film, za który w normalnej cenie nie byłbyś skłonny zapłacić. Być może to poszerzy Twoje horyzonty kino-maniaka? :)
Dobrym myśleniem więc jest NIE to ile hipotetycznie mogę stracić, a to ile zyskuję. Znowu patrząc na przykład z mojego życia - w pierwszym miesiącu użytkowania karty, odwiedziliśmy kino bodajże 8 razy. W prostym przeliczeniu, nie zwracając uwagi na to, czy był to dzień w tygodniu, czy też w weekend kiedy bilety są droższe, za te seanse wydalibyśmy aż 208 zł na osobę, a dzięki karcie Unlimited, był to koszt jedynych 44 zł/osoba. Oszczędność wyniosła ponad 160 zł - czy to Cię nie przekonuje? :)



DODATKOWE KORZYŚCI Z POSIADANIA KARTY CINEMA CITY UNLIMITED

• W szybki i łatwy sposób kupujesz bilety przez Internet. U nas nie raz jest zupełny spontan - decyzja o tym, że chcemy obejrzeć dany film, kupujemy bilety i za godzinę siedzimy już w kinie - to naprawdę cudowna wolność.

• Możesz wybrać opcję wydruku biletu w domu lub też pokazać w kinie bilet np. na telefonie, dzięki czemu omijasz wszystkie nieprzyjemne i długie kolejki jakie panują w kinach, szczególnie w weekendy. Oczywiście bez problemu możesz zarezerwować miejsce obok siebie dla osoby towarzyszącej, która również posiada kartę - wystarczy, że zalogujesz się na swoje konto i przy rezerwacji wpiszesz numer karty Unlimited osoby towarzyszącej.

• Świetnym według mnie i dodającym całemu abonamentowi nieco luksusowego wydźwięku, jest fakt, że dostajesz możliwość uczestnictwa w pokazach przedpremierowych, dostępnych tylko dla posiadaczy karty!

• Jeśli jesteś fanem kina IMAX lub 4D, karta również daje sporo korzyści. Co prawda seanse tego typu nie wliczają się całkowicie w koszt abonamentu, ale wymagają jedynie niewielkiej opłaty. Za filmy 3D i 4D zatem płacisz kwoty rzędu 3-5 zł.

• Dodatkową gratką jest to, że karta Cinema City Unlimited, daje także możliwość zakupu zdecydowanie tańszych biletów na seanse VIP. W regularnej cenie za taki pokaz trzeba zapłacić kilkadziesiąt złotych, a z kartą jest to dopłata jedynie 15 zł.

• I w końcu jeśli jesteś fanem kinowego popcornu, zapijania filmu Colą, lub przegryzania go nachosami z sosem serowym, posiadając kartę Unlimited, masz stałe zniżki w barach kinowych. W pierwszym roku użytkowania rabat wynosi 10%, po roku zwiększa się on do 25%.


CZY SĄ JAKIEŚ MINUSY?

• Według mnie sporym minusem są reklamy... Reklamy, reklamy, reklamy, które potrafią znużyć nawet najbardziej wytrwałego maniaka. Szczególnie irytujące stają się wtedy, kiedy w kinie jesteś już trzeci lub czwarty dzień w tygodniu i musisz wałkować wszystko od nowa. My jednak znaleźliśmy na to prosty sposób - przychodzimy do kina 15-20 minut po oficjalnym rozpoczęciu seansu, dzięki czemu zdążamy na film idealnie, omijając te reklamowe tasiemce.

• Minimalnym minusem, który umieszczam tutaj tylko ze względów informacyjnych jest to, że kartę trzeba okazać zarówno w kasie przy zakupie biletów, jak i przy wejściu na salę - bywa to irytujące, szczególnie jeśli idziesz obładowany popcornem, wielkim kubkiem napoju i jeszcze musisz grzebać w poszukiwaniu karty.



PODSUMOWUJĄC

Wydaje mi się, że wyszczególniłam wszystkie istotne informacje na temat karty i patrząc na to mam wrażenie, że ilość plusów i korzyści zdecydowanie przewyższa jakiekolwiek minusy, które są naprawdę niewielkie. Oczywiście, każdy sam musi ocenić czy karta Cinema City Unlimited to opcja dla niego. Niemniej jednak wydaje mi się, że jeśli jesteś stałym bywalcem kina lub chciałbyś chodzić do kina częściej, ale ograniczają Cię koszty - warto zapłacić te 50 zł miesięcznie i mieć swobodny, nielimitowany dostęp do filmów, które chcesz obejrzeć. :)

czwartek, 18 stycznia 2018

Stylizacja: Bordowy sweter i botki z satynowymi sznurówkami

No kochani, najwyższy czas wziąć się do pracy w tym nowym roku. Styczeń jeszcze się nie skończył, a na moim horyzoncie pojawiło się wiele ciekawych propozycji, możliwości rozwoju i planów. Wiem, że to brzmi sztampowo i dość nudno, ale ja ten początek roku naprawdę staram się traktować w pewnych kwestiach jako nowy początek, a przede wszystkim motywację do tego, żeby wziąć się w garść z niektórymi tematami. Poprzedni rok był naprawdę dobry i przyniósł wiele pozytywnych zmian, z czego oczywiście się niezmiernie cieszę. Liczę na to, że rok 2018 mnie nie zawiedzie i nie będzie gorszy... :)
Pierwsza stylizacja w nowym roku - czysty casual. Moją ulubioną częścią tego zestawu są zdecydowanie botki z satynowymi sznurówkami, które totalnie mnie urzekły. Za to kurtka to łup z internetowego lumpeksu, który godnie dorównuje kultowemu modelowi z tegorocznej kolekcji Zary, a była kilka razy tańsza!






sweter: new look / second hand
spodnie: denim-co / second hand
kurtka: second hand online [27,27 zł]
torebka: pull & bear [39,90 zł]
botki: born2be

zdjęcia: T ♥