niedziela, 22 października 2017

Stylizacja: Koszulka z bajkowym nadrukiem, szare jeansy i sportowe buty

Znacie ten stan permanentnego niewyspania? Bo ja ostatnio zaprzyjaźniam się z nim coraz to bliżej. Nie mam pojęcia czy to jakieś dziwne przesilenie, czy po prostu czas się do tego przyzwyczaić bo póki nie nadejdą kolejne ciepłe, długie dni już tak będzie? Całe letnie miesiące byłam w pracy przed lub na siódmą rano. Najpóźniej o ósmej. Teraz ciężko mi się zmobilizować nawet na godzinę zero - dziewiątą. Pocieszcie mnie, że też tak macie, proszę! :)
Dzisiaj oficjalne pożegnanie lata 2017 - post ze strojem dnia jeszcze z tamtego okresu. Fakt tego co wtedy ubrałam na siebie był dla mnie nieco zadziwiający. Mianowicie jakoś niespecjalnie śledzę trendy w modzie (o zgrozo, jak może to pisać ktoś, kto deklaruje zainteresowanie tym tematem!). Żyłam sobie nieświadomie, biegałam po biurach w kolorowej koszulce z Myszką Mickey (a właściwie Minnie), a kilka dni później, oczywiście kiedy zdjęcia były już przygotowane do wrzucenia na bloga, przypadkiem dowiedziałam się, że tego typu t-shirty to jeden z najgorętszych trendów lata. Fajnie - pomyślałam. I tak oto koszulka z głośnym hasłem dla wszystkich niewyspanych, stała się punktem wyjściowym tego setu. Do niej dorzuciłam fajnie kontrastujące jeansy w kolorze delikatnej szarości i ulubione sportowe buty.











koszulka: disney / second hand
spodnie: pieces / second hand
torebka: second hand
zegarek: @
buty: @

zdjęcia: Mamcia ♥

czwartek, 19 października 2017

Podróże po Polsce: Targi wojskowe Kielce 2017 || Zamek w Chęcinach

Powoli zmierzamy ku końcowi jeśli chodzi o posty z lata i letnich podróży. Jak tak na to patrzę z boku to jestem pełna podziwu, że tak dużo udało nam się zobaczyć przez te parę miesięcy. Mam nadzieję, że kolejne miesiące będą okazją do kolejnych fajnych wyjazdów. Na blogach panuje już zupełna jesień - kolorowe liście, jesienne zdjęcia, stylizacje z grubymi swetrami. A u mnie lato, ciągle jeszcze lato. Chciałabym się jeszcze załapać na jakieś jesienne scenerie! A tymczasem przychodzę dziś z krótkim, luźnym postem z jednodniowego wyjazdu do Kielc na targi wojskowe oraz na zamek w Chęcinach. Zapraszam! :)


TARGI MILITARNE W KIELCACH

Na pomysł wyjazdu na targi wojskowe w Kielcach wpadł oczywiście Tomek. Chyba nie sądziliście, że sama zaproponowałabym podobną wycieczkę? :) A tak poważnie to jechałam tam nawet zaciekawiona. Mimo, że to nieco bardziej męskie klimaty, nie stronię od poszerzania horyzontów. Na miejscu jednak okazało się, że to mentalne szykowanie się na militarny odjazd okazało się zbędne, bo większość atrakcji dostępna była w tygodniu, a nie w weekend kiedy my dotarliśmy do Kielc. Głównie było to podyktowane faktem, że w sobotę i niedzielę wstęp na targi był wolny, a bilet w tygodniu kosztował uwaga, uwaga! - 200 zł. Nie żeby przesadzili z tą ceną, ale cóż, zagorzałymi pasjonatami militariów nie jesteśmy, a więc nie szarpnęliśmy się na taki wydatek. W każdym razie co nie co udało nam się zobaczyć, dotknąć kilku robiących wrażenie wojskowych pojazdów i powłóczyć się po ekspozycjach poszczególnych oddziałów wojsk. Czołgi, karabiny, silniki samolotów wojskowych i inne tego typu rzeczy to niestety nie mój konik, więc może uniknę zbytniego rozpisywania się i zaproszę Was do oglądnięcia dosłownie migawek z tego wydarzenia.





ZAMEK W CHĘCINACH

Koło tego zamku przejeżdżałam od najmłodszych lat, łącznie pewnie kilkadziesiąt razy, jednak nigdy wcześniej nie udało mi się dotrzeć do niego, aby go zwiedzić. Tym razem, przy okazji wycieczki do Kielc, po drodze udało się zahaczyć o te charakterystyczne, widoczne z głównej drogi przelotowej, trzy wieże. Do samej budowli prowadzi dość stroma droga pod górkę, jednak do przeżycia. Wstęp na sam zamek to koszt bodajże 12 zł/os. Po pierwsze z zamkowego wzgórza rozciąga się przepiękna panorama na okolice. W ramach wizyty na zamku możemy obejrzeć skarbiec, wdrapać się na dwie baszty i zejść do lochów. Wewnątrz jednej z wież została przedstawiona historia chęcińskiego zamku w zdjęciach, co może być dla wielu ogromną gratką. W ramach dodatkowo płatnych przyjemności, na dziedzińcu zamku możemy spróbować swoich sił w strzelaniu z łuku. Tomek spróbował i całkiem fajnie mu to wyszło! :)












U PODNÓŻA

U podnóża zamku możemy nie tylko dokonać zakupów pamiątek z wycieczki, ale także zażyć odrobiny relaksu w tutejszej restauracji - Poziom Smaku, ul. Jędrzejowska 24. Niestety jedzenia nie mieliśmy okazji skosztować, choć z tego co było widać po stolikach w okolicy, wybór jest spory, a same posiłki smaczne. My zdecydowaliśmy się na mały przystanek w leżaku na zewnątrz i ochłodzenie w postaci domowych lodów. Fakt faktem gałka takich lodów to spory koszt, bo aż 3,50 zł ale nie pożałujecie! Lody są domowe, porcje duże, a smak...mniam! Polecam gorąco. Naprawdę dawno nie jadłam tak przepysznych lodów. :)





niedziela, 15 października 2017

Recenzja filmu: Krucyfiks (2017)





SŁOWEM WSTĘPU: Nie jestem krytykiem filmowym i nie znam się wybitnie na szeroko pojętym kinie. Jestem zwykłym, szarym widzem, który idzie na film i ocenia go, pewnie nieco subiektywnie, ale...która ocena taka nie jest? W końcu wszyscy mamy gusta i guściki, i nie wierzę by one nie wpływały na ostateczną ocenę danej rzeczy, nawet jeśli chodzi o krytyków zajmujących się tym na co dzień. Nie będę zatem szastać wybujałymi hasłami o agnostycznej ambiwalencji filmu i tym podobnych nie bardzo zrozumiałych dla przysłowiowego przeciętnego zjadacza chleba kwestiach, a tylko prosto i klarownie postaram się Wam nakreślić film.
Na tytułowy Krucyfiks bardzo chciałam pójść odkąd przy okazji wizyty w kinie na innym filmie, zobaczyłam trailer. Twórcy Obecności i Annabelle, niezła nazwa, egzorcyzmy i kwestia kościoła - Dawno tego nie było, będzie fajne! - pomyślałam. Nie mogłam się wręcz doczekać, a kiedy w końcu nadszedł dzień premiery, miałam ogromne nadzieje na dobry horror. I co?


KRÓTKO O FABULE: Nie chcę robić spoilerów, bo podejrzewam, że nikt kto zechce dowiedzieć się czy na ten film warto pójść, nie ma ochoty czytać całej fabuły scena po scenie. Wydaje mi się, że jednak na potrzeby recenzji, wypada krótko zarysować tematykę. Z grubsza wszystko rozbija się o egzorcyzmy, demony i kościół. Młoda dziennikarka trafia do miasteczka w Rumunii, gdzie kilka dni wcześniej doszło do rzekomego zabójstwa siostry zakonnej , o które oskarżony został kapłan. Pomimo domniemania o morderstwie, sam kapłan oraz osoby obecne niemal do końca przy umierającej kobiecie, twierdzą, że to nie ksiądz ją zabił. A więc kto? Rozpoczyna się nierówna walka pomiędzy tym, czy opętanie rzeczywiście istnieje, czy jest tylko zwyczajnym zabobonem.


RECENZJA: Zacznę od tego, że przez pierwsze kilkadziesiąt minut filmu akcja toczy się wręcz sennie, właściwie nic się nie dzieje oprócz kilku przebitek z egzorcyzmów nieżyjącej już zakonnicy. Po tym zdecydowanie za długim wstępie coś powoli zaczyna się dziać, historia nieco nabiera tempa i zaczyna układać się w całość. W trakcie filmu jest kilka momentów grozy, które jednak budzą w widzu uczucie strachu jedynie ze względu na efekty dźwiękowe, a niżeli poprzez budowanie atmosfery, czy niezwykłej fabuły. I kiedy to przychodzi końcówka już filmu, po dobrej godzinie oczekiwania na tąpnięcie, widz się gubi. Przynajmniej ja się zgubiłam. W pewnym momencie nie było wiadomo kto, co, kogo i dlaczego, jeśli wiecie o czym mówię. Czy opętanie dotknęło głównej bohaterki, czy bohatera drugoplanowego? Mimo, że w samej końcówce, dosłownie w ostatnich minutach, sytuacja nieco się rozjaśnia, sama scena egzorcyzmów przebiega według mnie bez większego echa. Trochę szarpaniny, wyczytywania dzikich modłów z księgi i nic poza tym.


KADRY Z FILMU: Tutaj muszę zaznaczyć, że wybrałam najciekawsze z dostępnych kadrów, ale niech one nie będą zbyt mylące - nie cały film przedstawia się tak ciekawie.


CZY WARTO OGLĄDNĄĆ?: Na Filmweb'ie Krucyfiks w aktualnym momencie posiada ocenę 5/10 i mimo, że jest to nota dosyć niska, dziwi mnie fakt, że jest ona aż tak wysoka. Dla mnie film ten jest dużym zawodem i mogę nawet stwierdzić, że żałuję nieco wydanej kwoty na wizytę w kinie w celu jego oglądnięcia. Moje wrażenia mogą się jednak brać z tego, że jestem dość wytrawnym oglądaczem horrorów i nie jest wybitnie łatwo zrobić na mnie wrażenie. Tak czy siak uważam, że film jest niezbyt udaną produkcją, choć historia w nim przedstawiona miała potencjał, aby ją rozwinąć w naprawdę dobrą fabułę. Ostatecznie samego egzorcyzmu w filmie jest mało, więcej jest niepotrzebnego bełkotu wręcz, który de facto nie przekłada się na jakość tej historii. Jeśli chodzi o mnie - niestety nie polecam.


MOJA OSTATECZNA OCENA 1/5