niedziela, 28 lipca 2013

Na krańcu Niemiec: Kolonia 2013

Nadrabiając zaległości... Kto czyta mojego bloga ten wie, że uwielbiam Niemcy i praktycznie każdego roku odwiedzam ten kraj przynajmniej raz. Kto czyta bloga ten wie również, że w kwietniu odbyłam długi, pełen przygód wyjazd do Kolonii, która położona jest niedaleko granicy z Francją, a więc na drugim końcu niemieckich terenów. Podróż była przede wszystkim długa, bo trwała parędziesiąt godzin, a częste przesiadki zmuszały do znacznego zminimalizowania swojego bagażu , co było naprawdę trudne, szczególnie, że kwiecień tego roku był szczególnie zimny. Na szczęście niemieckie pociągi to zupełnie inna bajka niż nasze krajowe, dlatego w jedną stronę wszystko poszło gładko, za to powrót był pełny perypetii! :)
Głównym celem tej wielkiej odysei był Deutschland sucht den Superstar - niemiecki talentshow, odpowiednik polskiego Idola. Ale po tysiącach przebytych kilometrów i paru dniach bez snu, nie mogło obejść się bez zwiedzania samego miasta, które jest naprawdę przepiękne.
Największą atrakcją Kolonii jest Dom, czyli katedra, którą widać chyba z każdego punktu miasta, bo jej wysokie i strzeliste wieże sięgają wysoko w niebo. Charakterystycznym elementem jest również długi, zielony most, którym wjeżdża się wprost na dworzec główny, a tuż obok niego kładka pełna kłódek. Oczywiście, podobne mosty czy kładki z kłódkami zaczynają pojawiać się już w miastach całej Europy, ale tak ogromnej ilości kłódek jak tam, nie widziałam nigdzie! Na kraciastej balustradzie, ustrojonej po kokardy w kłódki różnego koloru, kształtu, rodzaju, ciężko było znaleźć jakiekolwiek miejsce na powieszenie naszej, ale całe szczęście się udało, a kluczyk spoczywa gdzieś na dnie Renu. Dzień, w którym zaplanowałyśmy zwiedzanie miasta udał się wybitnie, bo pogoda bardzo dopisała i słońce towarzyszyło nam właściwie cały czas. Dzięki temu, że pogoda była łaskawa, udało nam się odwiedzić Köln Triangle - platformę, która znajduje się na dachu chyba najwyższego budynku Kolonii, skąd widać jak na dłoni całą panoramę. Zwiedzanie zakończyłyśmy spacerem po bocznych uliczkach pełnych gwaru.
Talentshow, w którym miałyśmy okazję uczestniczyć jako widownia było naprawdę świetne! Pierwszy raz miałam okazję brać udział w czymś podobnym i byłam zdziwiona kiedy okazało się, że będąc w studio wszystko wygląda ZUPEŁNIE inaczej niż siedząc przed ekranem telewizora. Pierwszym zaskoczeniem było to, że studio w rzeczywistości jest bardzo małe, dzięki czemu z każdego punktu widowni tak naprawdę widać dokładnie scenę, co pozwala na to, by każdy widz miał naprawdę dobrą widoczność. Samo show, w porównaniu z emocjami odczuwanymi siedząc w domu na kanapie - niebo i ziemia. Siedząc w studio, będąc w samym środku ferworu związanego z takim programem live, odczucia są naprawdę wielkie. Muszę przyznać, że dzięki moderatorowi, który z wielkim zapałem rozgrzewał publikę, cały live zamienił się wręcz w dobrą imprezę. :)
Niestety... Wszystko co dobre szybko się kończy i ani się obejrzałyśmy, nadszedł czas powrotu, który był naprawdę szalony. Tak się zdarza, że kiedy między przesiadkami ucieka pociąg i nie zdąża się na ostatni pociąg do Polski, a bilet na którym poruszasz się po danym kraju traci ważność, łatwo ugrzęznąć. My utkwiłyśmy w Berlinie i na całe szczęście, dzięki uprzejmości kolegi jednej z nas, miałyśmy gdzie spędzić noc (dzięki Seba!). Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło! Dzięki niespodziewanym wypadkom dostałyśmy w gratisie odwiedziny w pięknej stolicy, gdzie spędziłyśmy prawie cały dzień, włócząc się po mieście, zaczynając dzień od śniadania w McDonald's, gdzie z kolei jako organizatorka całego zamieszania 'trzymająca kasę', zgubiłam nowo zakupiony bilet na pociąg do domu... Czy możecie sobie wyobrazić jakie było zdenerwowanie? Teraz traktujemy to jako śmieszny epizod, bo na szczęście do Polski jakoś udało się wrócić, pomimo tego, że chwilę przed zagubieniem biletu, wydałyśmy całe kieszonkowe na zakupy w Primarku... Kobiety! :)
Wyjazd zaliczam do bardzo udanych, a Kolonię wpisuję oficjalnie na moją małą listę odwiedzonych miejsc. Wam gorąco polecam wizytę w tym mieście, jeśli tylko będziecie mieli okazję, a teraz zapraszam do wirtualnej wycieczki, którą dla Was przygotowałam. :)

Like my blog on FACEBOOK.


























zdjęcia: ja, Line & Asia

29 komentarzy

  1. Line fotograf ;D jest moc ! Wrócimy tam jeszcze !<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Przede wszystkim-wspaniałe zdjęcia! Mogłabym je oglądać wciąż i wciąż, bez ustanku.
    Kurcze, nigdy wcześniej nie spotkałam kogoś, kto zafascynowany byłby akurat Niemcami. Skąd to zainteresowanie się wzięło? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, cieszę się, że się podobają . :) skąd się wzięło... dłuuuuga historia. ;p ale jakoś tak już zostało. wiele osób się temu dziwi, w sumie nie wiem czemu...ale kocham ten kraj i czuję się tam jak w domu :)

      Usuń
  3. Nigdy nie byłam w Niemczech, zawsze wydawały mi się nieinteresującym krajem a tu niespodzianka... Köln to przepiękne miasto, koniecznie muszę kiedyś tam pojechać! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. w różowej czapeczce Ci do twarzy ;) a zakupów w primarku zazdroszczę - zresztą tak jak i całej wycieczki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jak bym widziała siebie = dużo torba, obciążenie 8 kg + aparat :) dziewczyna to się w swoim zyciu natarga :)) ślicznie wyglądasz.

    OdpowiedzUsuń
  6. świetne zdjecia,zazdroszczę takiego wypadu ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. musiało być świetnie Kochana !

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolonia była pierwszym miejscem tak daleko położonym od Polski, które odwiedziłam i mam do niej mega sentyment! Muszę koniecznie wybrać się raz jeszcze :) Zdjęcie w neonowej czapce jest świetne! A sama pewnie też wydałabym ostatnie pieniądze w Primarku ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam to miasto. Odwiedziłam je 2 lata temu.
    Niemiecka kultura nigdy mnie nie rozczaruje. Coś pięknego spacerować ich uliczkami :D

    Pozdrawiam Sylvia :*

    OdpowiedzUsuń
  10. fajny wyjazd :) pełen przygód :D
    byłam w Niemczech miesiąc po Tobie:) też całą kasę która mi została przepuściłam w
    Primarku :)

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo bym chciała kiedyś odwiedzic to miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj i teraz tęsknie za tym jeszcze bardziej! <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Aż chce się tam jechać :)
    buuczi.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zazdroszczę. :) Ja zawsze chciałam zasiąść na widowni jakiegoś talent show. :D Świetne zdjęcia. :P Obserwuję. ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Wypad do Primarku musiał być :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetne zdjęcia, piękne miejsce! Bardzo fajna taka wycieczka. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej, zapraszam na mojego bloga http://beautyineverywomen.blogspot.com/ :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Wspaniały wyjazd :-) Wiele wspomnień, uśmiechów i wyjątkowych chwil. Marzy mi się zwiedzenie Kolonii. Mam nadzieję, że kiedyś... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Super fotki! :) ..a wycieczka z przygodami (takie wspomina się najmilej ;)..najważniejsze, że wróciłyście :)) pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zazdroszczę;) Sama bym w końcu gdzieś wyjechała :)

    OdpowiedzUsuń
  21. zapraszam na konkurs!!!
    www.lavilady.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  22. Primark! mój ulubiony sklep :D

    OdpowiedzUsuń
  23. my szalone podrożniczki <3

    nie mogę się doczekać kolejnych wyjazdów!!

    OdpowiedzUsuń