sobota, 17 sierpnia 2013

Powrót do przeszłości: Sielpia 2013

Po kilku dniach kompletnego odcięcia od cywilizacji, wierzcie lub nie, ale naprawdę nie jest łatwo do niej wrócić. Spodziewałam się, że te parę dni na zupełnym pustkowiu, z dala od internetu i jak się okazało także od prądu, w istnie prymitywnych warunkach sanitarnych, będzie swego rodzaju katorgą, ale ku mojemu zdziwieniu było zupełnie inaczej. Brak presji do robienia czegokolwiek konstruktywnego, szum wiatru, zapach sosen i jeziora, to było coś czego zdecydowanie było mi trzeba!
Sielpia Wielka to wbrew nazwie tak naprawdę zwykła, niezbyt szczególna wieś niedaleko Kielc. Dla mnie jednak to miejsce wiąże się z prawie wszystkimi wakacyjnymi wspomnieniami z dzieciństwa, bo za młodu spędzałam tam właściwie każde moje wakacje. Tego co przeżyłam właśnie tam, śpiąc tygodniami pod namiotem, który niejednokrotnie zalewał deszcz, nie sposób opisać. Zawsze wracam tam z sentymentem, tak było i tym razem. Niestety ku mojemu smutkowi wiele się tam zmieniło, a krócej mówiąc z mojej małej ukochanej Sielpi, powoli robi się morze betonu... Na szczęście jednak las stoi, jezioro nie wyschło, a i wypoczynku nie brakowało.
Z niedużymi przygodami dotarliśmy na miejsce po trzech godzinach jazdy z Krakowa i jak się okazało, na nasze nieszczęście, pole namiotowe zlikwidowane... Życie w spartańskich warunkach okazało się jednak ogromną frajdą. Namiot stanął szybko i na te kilka dni, z dala od codzienności, stał się naszym domem. Posiłki, jak pewnie każdy się domyśla, nie były zbyt wykwintne - cztery dni na szybkich zupkach z pożyczonego od sąsiadów, którzy o dziwo zabrali ze sobą butlę z gazem jakby spodziewali się braku prądu, wrzątku, konserwy otwierane śrubokrętem i młotkiem z racji braku pomyślunku co do zabrania otwieracza (potrzeba matką wynalazku!) i tony, morza, oceany kanapek. W całym wyjeździe nie mogło zabraknąć też stałych już punktów programu - jagodzianek najlepszych na całym świecie, wizyty w Muzeum Zagłębia Staropolskiego, spaceru do lasu i nad wodospad. Z chęci wypełnienia sobie czasu i poznania Sielpi z troszkę innej strony, jedno popołudnie poświęciłyśmy na wycieczkę kajakiem w górę rzeki Czarnej. Dodatkowo czas umiliły nam lekcje pływania na windsurfingu, których udzielał mi i Line mój kochany Tatulo, którego z tego miejsca pozdrawiam ciepło. :) Zimne wieczory spędzałyśmy zaś na plaży, owinięte kocami i śpiworami, oglądając spadające gwiazdy, których skupisko w ostatnim tygodniu było największe, a warunki były wprost cudowne do podziwiania tego typu zjawisk. Dodatkiem był Wielki Wóz, Mały Wóz, Wielka Niedźwiedzica i Droga Mleczna, którą było tam widać wyjątkowo intensywnie, jak na dłoni.
Przyznam się, że te cztery dni spędzone poza domem minęły mi niesamowicie szybko i bardzo żałowałam, że już musimy wracać. Wyjazd zaliczam do bardzo udanych, pod każdym najmniejszym względem. Mam nadzieję, że za rok znów będę mogła tam wrócić w tak wspaniałym towarzystwie. :) Oczywiście nie zabrakło nam sił i weny do zrobienia zdjęć na bloga - spodziewajcie się lawiny wakacyjnych i typowo letnich stylizacji, już niedługo! A tymczasem zapraszam Was na krótką zdjęciową relację. :)

Like my blog on FACEBOOK.


























zdjęcia: ja, Line & Tatulo :)

47 komentarzy:

  1. super zdjęcia;) wyjazd z pewnościa się udał;)

    OdpowiedzUsuń
  2. cześć,jestem Line i lubię to, naprawdę...lubię.... ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. cześć, jestem Line i lubię to...naprawdę,lubię.... ;***

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne zdjęcia!
    Pozdrawiam i zapraszam do zaobserwowania mojego bloga a postaram się odwdzięczyć;
    zakochanaroza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. brudny człowiek to szczesliwy człowiek :D

    OdpowiedzUsuń
  6. lubię takie lifestylowe posty;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Każdemu potrzebne jest takie odcięcie od rzeczywistości ale powrót jest bardzo trudny. Bardzo ładne zdjęcia!. Widać, że bawiłaś się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, ale Ci Kochana fajnie <3 też tak chcę ! Zdjęcia rewelacja ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. taaak, jest dosyć niedaleko Radomia i bardzo często jeździłam tam jako dziecko. a i może w tym roku się wybiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojej, cudownie musiało być :***

    OdpowiedzUsuń
  11. swietne zdjecia ;)

    Pozdrawiam i wolnej chwili zapraszam do mnie ;D
    wiolka-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. czasem trzeba sobie zrobić reset :) ej mała, jakie piękne zdjęcia! :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetne zdjęcia ;), nigdy nie byłam w Sielpi, ale chyba czas się wybrać ;)
    Obserwujemy? :)

    OdpowiedzUsuń
  14. biwakowanie to świetna sprawa...w dzicinstwie często..teraz już nie mam na to czasu niestety;(

    OdpowiedzUsuń
  15. Takie ,, odcięcia się " są często bardzo dobre *.* Zdjęcia świetne ;d

    http://blog-pattie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. bardzo lubię tam jeździć i zawsze spędzam tam weekendy w gorące dni :)

    OdpowiedzUsuń
  17. zupelnie do nikogo, z mojej glowy w wszechswiat (jakis czas temu postanowilam napisac cos krotkiego w 2 wersjach: widzanego oczami kobiety i mezczyzny :))

    OdpowiedzUsuń
  18. zdjęcia są rewelacyjne :* :)

    zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana, następnym razem zabierz mnie ze sobą. Chciałabym jechać też na takie wakacje, w takich warunkach docenia się wiele rzeczy i przezywa świetne przygody, ale u mnie nikt chętny nie jest:(
    Wspaniałe miejsce!:)
    Pozdrawiam!;**

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziękuję Kochana,za odwiedziny i bardzo miły komentarz,bardzo fajny blog i post:)
    Obserwujemy i lubimy się ma FB?
    Pozdrawiam Serdeczne :)
    http://zocha-fashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Fajnie spędzić chociaż kilka dni odciętym od cywilizacji na łonie natury.
    Osobiście zazdroszczę, bo szczerze przejadły mi się już te oblegane nadmorskie kurorty :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Hehe witamy w Świętokrzyskim ;) Nie ma to jak odpoczynek nad wodą, cisza spokój :)

    OdpowiedzUsuń
  23. w sumie trochę ci zazdroszczę, ja w życiu nie umiałabym się odnaleźć w takich warunkach xd nienawidzę spać w namiocie, potrzebuję łóżka i łazienki blisko, jedynym plusem byłoby dla mnie zjadanie morza zupek chińskich, które niestety nie są zdrowe, ale mogłabym je jeść tonami xd w każdym badź razie takie spanie pod namiotami na pewno jest fajnym przeżyciem ;) w przyszłym roku wybieram się na SVM do KSA!

    OdpowiedzUsuń
  24. Zdjęcia, do momentu w którym natrafiłam na jaszczurkę(?), bardzo fajne :) Znam Sielpię i lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetne zdjęcia, bardzo fajny wypad miałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. świetnie :) już od pierwszego zdania wiadomo, że spędziłaś cudowny czas :)
    aż nie mogę doczekać swojego wyjazdu :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Marzy mi się wypoczynek w takiej totalnej głuszy ;) Cieszę się, że wypoczęłaś i nabrałaś sił na dalsze działania :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo ładne zdj. + jaki masz aparat ? :D

    zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  29. Czasami takie pare dni jest na prawdę wspaniałym odpoczynkiem, sama się o tym przekonałam, tyle ze oprócz prądu i internetu nie miałam także wody. Trzeba było jeździć do miasta na stację po beczkę. Te przygody :)

    Pozdrawiam i zapraszam.
    http://juliette-and-charlotta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. nie byłam tam nigdy, a zdjęcia magia <3

    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. Hej ładne zdj. + Obserwujemy ???
    http://knap123.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń