środa, 19 sierpnia 2015

Wielkie polskie wakacje: Rewal & polskie wybrzeże

Po moim małym, czterodniowym, lipcowym wolnym, przyszedł czas na nieco dłuższe wakacje. Przyznam się szczerze, że wyczekane i potrzebne. Kolejny raz padło na polskie morze i choć pogoda zazwyczaj bywa tam kapryśna, a w sierpniu już w ogóle, to tym razem okazała się ona być niesłychanie łaskawa. Z tego też powodu (i nie tylko oczywiście!), mogę z czystym sumieniem przyznać, że wybór poczyniony został niezwykle trafnie. I tak, po całym, okrągłym roku tęsknoty za moim ukochanym morzem, poniosło mnie do (podobno) najpiękniejszego miasteczka polskiego wybrzeża - Rewala.
Rewal chciałam odwiedzić odkąd tylko pamiętam, zapewne przez legendy krążące wokół niego, jakoby była to najpiękniejsza nadmorska miejscowość. Początkowo nie zapowiadał się on zbyt obiecująco, ale po wejściu bliżej jego bijącego życiem i tłumami ludzi serca, zaczął nabierać uroku. Niestety, miał sporą konkurencję, bo nie pozostał jedynym na liście tygodniowego pobytu na wybrzeżu. Otóż korzystając z okazji, że na plaży nie da leżeć się całymi dniami, a dwa z nich były nieco chłodniejsze (mam na myśli 24 stopnie Celsjusza), na mapie zwiedzania utknął również Kołobrzeg, Pobierowo, Niechorze, Świnoujście i na koniec po krótce Międzyzdroje. Ale, ale... na Polsce się nie skończyło. Wyprawa dotarła także do Niemiec! Ale o tym w osobnym poście.
Tygodnia nie sposób opisać kropka w kropkę w jednym poście, czy pokazać na zdjęciach, bo za wiele tego było żeby ująć to w tak niewielkim obszarze. Myślę, że zdjęcia powiedzą najwięcej, jednak w paru słowach warto zarysować te siedem dni, gorących siedem dni. Pierwszy dzień był po prostu wyluzowaniem po podróży, przywitaniem się z morzem, wieczornym odwiedzeniem plaży. Dopiero drugiego dnia zaczęliśmy dzień od plażowania i prażenia się w słońcu, w którym ja osobiście, spaliłam mój szanowny tył, przez co potem przez jakieś trzy dni ciężko mi było położyć się na plecach, a w ruch poszedł chłodzący krem po opalaniu - mądry Polak po szkodzie. Nie muszę pewnie pisać, że większość wyjazdu upłynęło na wylegiwaniu się na plaży, wspomnianym przeze mnie w poprzednim poście spaniu na niej, czytaniu książek (pochłonęłam aż dwie) i wcinaniu roznoszonych po najskrytszych zakamarkach plaży przekąsek, które skutecznie rujnowały portfel.
Jednego popołudnia wycieczka zawitała dość przypadkowo do Trzęsacza, po prostu idąc na spacer plażą, gdzie znajdują się ruiny gotyckiego kościoła, kolejnego popołudnia zaś do uroczego Pobierowa, gdzie oprócz jodu, można nawdychać się sosnowego zapachu, który uwielbiam. W Pobierowie mózg mój, chyba nazbyt przyzwyczajony do świata w danym i określonym porządku, doznał szału w domku do góry nogami, który pozostał najbardziej przereklamowaną (i przy tym okropnie drogą) atrakcją chyba w całym moim dotychczasowym życiu. Dwa dni upłynęły zaś na zwiedzaniu Kołobrzegu, Świnoujściu i na chwilę w Międzyzdrojach osławionych przez Aleję Gwiazd, którą widziałam enty raz. Kołobrzeg odwiedziłam już któryś raz z rzędu, dlatego nie było to dla mnie nic nowego. No, może za wyjątkiem wspaniałych, umilających (o ironio!) życie wczasowiczów robót ziemnych tuż przy molo i deptaku. Ale przynajmniej samo molo było tym razem darmowe. Świnoujście za to zaskoczyło mnie sobą, bo mimo tego, że kiedyś już tam byłam, nie wiedziałam, że jest tak urokliwe. Oczywiście pierwsze emocje wzbudziła przeprawa promowa, bez której nie uda się dostać do właściwego Świnoujścia. Potem długi spacer wzdłuż portu, plażą, wycieczka na cypelek z młynem, z którym nadal nie wiem o co chodzi, zakończone dobrym obiadem. I nieszczęsne, najbardziej zatłoczone chyba na całym wybrzeżu Międzyzdroje, które tym razem już wcale mi się nie podobały. I wisienka na torcie - punkt widokowy na klifie, z którego widać było ogrom morza, pięknie.
Co tu dużo mówić... To był świetny tydzień, relaksujący i pozwalający odetchnąć od całej codzienności, pracy, obowiązków domowych, do których teraz ciężko się wraca. Jedzenie gofrów, lody z moją ulubioną jabłkową polewą, szum fal, piasek dosłownie wszędzie, wrzeszczące mewy i małe, urocze uliczki - to wszystko jest niezmienne i za każdym razem powoduje, że zakochuję się w polskim wybrzeżu na nowo, zawsze i zawsze z tęsknotą czekam na kolejne spotkanie. A na koniec szczerze muszę przyznać, że ten najpiękniejszy Rewal, jak dla mnie został znokautowany... przez Pobierowo. :)


Like my blog on FACEBOOK.




























zdjęcia: me & B

25 komentarzy

  1. nice!

    ______________________________
    fashion-blog
    www.justynapolska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Tam musi być pięknie :) Nigdy nie byłam nad morzem :(
    Ptysiablog

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne foteczki,piękna Ty :)
    uwielbiam plażę! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeju, jakie piękne widoki. Zazdroszczę :) Też bym sobie gdzieś pojechała...

    OdpowiedzUsuń
  5. Swietna fotorelacja i fajnie ze wypad sie udal :)

    sensiblees.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak ja już dawno nie byłam nad polskim morzem! Ostatnio częściej widzę włoskie wybrzeże, ale to nie to samo. Najbardziej brakuje mi naszych długich, piaszczystych plaż, po których można wędrować godzinami. We Włoszech (a przynajmniej w Ligurii) plaże są malutkie, najczęściej kamieniste i do tego prywatne :/ Przez Twój post nabrałam ochoty na odwiedzenie polskiego morza :)

    w-spodnicy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. zazdroszczę wypadu nad morze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. jak tam ladnie. :)

    clemeent.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale zazdroszczę takiego urlopowania! Sporo miast odwiedziłaś:) Może i mi jeszcze będzie dane na jakiś wyjazd;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne zdjęcia! Przepiękne są te motyle :)

    Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili,
    VANILLAMADNESS.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Niechorze jest mi mega bliskie!:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Te domki do góry nogami muszę je w końcu zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepiękne zdjęcia! Uwielbiam nasze morze ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowne zdjecia, nie bylam tam nigdy :D

    OdpowiedzUsuń
  15. jak pięknie <3

    Pozdrawiam i życzę miłego dnia :)
    Anru,

    OdpowiedzUsuń
  16. Pięknie tam ;)), cieszę się, że wyjazd Wam się udał.
    Pozdrawiam i zapraszam:
    http://www.whatkingalikes.pl/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ładne zdjęcia :) Zaczynam prowadzić blog o fotografii jeśli chciałabyś poczytać to wpadaj :*

    OdpowiedzUsuń
  18. W Rewalu nigdy nie byłam, za to od zawsze, co roku jeździłam nad morze i zawsze miło te wyjazdy wspominałam. Za to byłam na tej latarni w Kołobrzegu i w Niechorzu prawdopodobnie też, chociaż za to ręki sobie uciąć nie dam, bo dawno to było :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Musiało być świetnie, uwielbiam Polskie morze!
    Mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ładne zdjęcia ❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękne zdjęcia, z których jasno wynika, że urlop musiał się udać.
    Nawet udało się chyba ominąć tłumy ?
    Czy motyle z zdjęć, napotkałaś osobiście? - Piękne barwy.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Dominika
    MONDONNE.pl

    OdpowiedzUsuń