sobota, 21 listopada 2015

Chyba najtańsza stolica Europy, czyli Kijów 2015

Nie wiem czy się tutaj chwaliłam, ale początek listopada spędziłam w uroczym Kijowie. Cóż, trzeba przyznać, że Ukraina to na dzień dzisiejszy niezbyt popularny kierunek podróży, ale mną powodowały wyższe względy, ale o tym kiedy indziej. Pierwszy raz od dawien dawna podróżowałam w tak wygodny sposób, a mianowicie samolotem, właśnie ze względu na to, że Ukraina spadła na jedno z ostatnich miejsc na liście najchętniej odwiedzanych krajów. Dzięki temu nasze bilety z Katowic wprost do Kijowa kosztowały niecałe czterysta złotych (z bagażem!) w obie strony!
Po zagięciu czasoprzestrzeni spowodowanym różnicą czasu, po niecałych dwóch godzinach lotu, dotarliśmy do celu. Pierwsze zmagania z kijowską komunikacją miejską, która składa się z autobusów, trolejbusów i tzw. marszrutków / marszrutek, wypadły bardzo blado. Zupełnie nieczytelne rozkłady jazdy, cyrylica i brak znajomości przez Ukraińców języka angielskiego - oto z czym trzeba się liczyć wybierając się w tamte strony. Prędzej dogadywaliśmy się po polsku. Wreszcie, po jakiejś półtorej godziny, dzięki przemiłej pomocy pewnej uroczej pary, udało nam się wydostać z lotniska i przetransportować na Majdan, który jest sercem Kijowa. Kolejnym trudnym zadaniem okazało się znalezienie zarezerwowanego wcześniej na Bookingu noclegu, który okazał się nie hotelem, a po prostu osobnym, prywatnym apartamentem, z którego wychodziło się wprost na wspomniany wcześniej Majdan - Plac Niezależności. I tak, zanim odnaleźliśmy się w mieście, względnie rozpakowaliśmy i odświeżyliśmy po podróży, w Kijowie zapadł zmrok. Pierwsze późne popołudnie i wieczór spędziliśmy bardzo leniwie, spacerując po Majdanie, aklimatyzując się i próbując ukraińskie przysmaki. W drugi dzień nasza czteroosobowa ekipa podzieliła się - ja z Anetą, którą znacie już z posta o Pradze, pojechałyśmy na długo wyczekiwaną wycieczkę do Czarnobyla, a pozostała dwójka została w mieście. Jeśli chodzi o wyjazd do Czarnobyla to przygotuję dla Was o tym osobny post!
Jeden z dni był wyjątkowo intensywny, bo postanowiliśmy po prostu zwiedzać Kijów. Zanim wyjechaliśmy z Polski, mieliśmy przygotowaną listę miejsc, które chcemy zobaczyć. Było tego trochę i niestety akurat tak się złożyło, że przypadł nam dość ponury dzień, dlatego też nie dość, że zmarzliśmy, to i zdjęcia nie są zbyt radosne. Zwiedzanie miasta zaczęliśmy od cerkwi św. Michała (niebieska), do której udało nam się wejść, obowiązkowo dla pań w nakryciach głowy. W środku niestety nie dało robić się zdjęć, ale kiedy tam weszliśmy, byłam poruszona. Było to dla mnie wręcz przeżycie mistyczne, którego nie da się opisać. Kolejno trafiliśmy na cerkiew św. Andrzeja (zielona), ale niestety była w remoncie więc nie prezentowała się tak ładnie. Idąc w dół ze wzgórza, na którym znajdowały się cerkwie, zaszliśmy do kolejki linowej (podobną jechałyśmy w Pradze), którą wyjechaliśmy z powrotem na górę i udaliśmy się zobaczyć kolejną świątynię. Po długim spacerze na zimnie, postanowiliśmy zjeść obiad w jednej z knajpek niedaleko Majdanu - trafiło na restaurację Katyusha, urządzoną istnie w stylu vintage. Co prawda na jedzenie czekać trzeba było dość długo, ale było przepyszne i bardzo tanie jak na centrum stolicy. Później postanowiliśmy odwiedzić kijowskie katakumby (Ławra Peczerska), co niestety okazało się niemożliwe. Po drodze jednak trafiliśmy na najgłębszą stację metra na świecie o głębokości 105 metrów. Wyjazd ze stacji na powierzchnię trwa jakieś dziesięć minut - najpierw jednymi ruchomymi schodami, potem drugimi. Odwiedziny w katakumbach nadrobiłyśmy jednak z Anetą następnego dnia, kusząc się na rosyjskiego przewodnika, bo niestety do pieczar nie łatwo było trafić i wolałyśmy się nie zagubić. I jeśli ktoś myśli, że język rosyjski jest podobny do polskiego - okrutnie się myli, nie zrozumiałam ani słowa! Niestety w podziemiach nie dało się robić zdjęć, ale ten punkt zwiedzania Kijowa jest obowiązkowy. Atmosfera, kiedy chodzi się krętymi, małymi korytarzykami ze świeczką w ręku, bo wkoło jest zupełnie ciemno, ludzie przyjeżdżający tam z różnych stron żegnają się, całują szklane trumny ze szczątkami duchownych, jest niesamowita i naprawdę warto ją poczuć.
Kijów to bardzo ciekawe, ładne, aczkolwiek miejscami niezadbane miasto, które jednak mnie ujęło. Marszrutki, czyli jeżdżące na dziko busy, ze śmiesznymi zasłonkami z frędzelkami niczym w kolumbijskich autobusikach, zatrzymujące się nawet na środku drogi. Ogrzewane przejścia podziemne, pełne malutkich sklepików z pamiątkami, szybkim jedzeniem, telefonami. Podziemne centrum handlowe, które ciągnie się chyba pod całym Majdanem, ze szklaną kopułą na środku placu. Taksówki na telefon, które chyba niezbyt często przyjeżdżają i bilety na metro za osiemdziesiąt groszy w formie żetonów. Bilety na autobus sprzedawane przez Panią Biletową w środku pojazdu i kasowniki w formie dziurkaczy przygwożdżonych do rurki. Niedrogie, dobre jedzenie i naprawdę mili ludzie. A co ciekawsze - Kijów, choć pełen weteranów wojennych zbierających na chleb, miejscami może dość rewolucyjny i wciąż przypominający o wojnie i wydarzeniach na Majdanie - jest naprawdę bezpieczny. Jeśli jeszcze ktoś z Was zastanawia się nad wizytą w Kijowie, gorąco polecam. :)


Like my blog on FACEBOOK.
























32 komentarze:

  1. Miasto wydaje się cudowne. Strasznie podoba mi się jego architektura :)

    Obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wbrew pozorom i pogłoskom bardzo ładnie tam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. widok budynków sakralnych zniewalający!

    OdpowiedzUsuń
  4. Odważna podróż i pewnie niesamowite wrażenia :) Moja koleżanka, która też tam była, pokazywała mi zdjęcia marszrutki :D niesamowity pojazd :D P.S. a ten pub z grami na moim blogu, to Exp w Szczecinie :) Jakbyś była w Szczecinie to polecam!

    OdpowiedzUsuń
  5. na zdjęciach miasto wygląda przepięknie! zazdroszczę wycieczki <3
    Zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękne zdjęcia! Miałam okazję zwiedzić Kijów przy okazji finału Euro 2012. Na szczęście towarzyszył mi anglojęzyczny przewodnik :) To bardzo ładne miasto, podczas mojej wizyty wręcz kipiało życiem :) Pamiętam, że obok tego targowiska, które chyba nawet uwieczniłaś był dom bodajże Michaiła Bułhakowa. Miałam też okazję wdrapać się w okolice ucha pomnika Matki Ojczyzny, widok stamtąd zapierał dech w piersiach :) Wycieczkę tę wygrałam w konkursie przeprowadzonym przez jednego ze sponsorów turnieju, jest co wspominać :) Z chęcią wybrałabym się tam ponownie. Podziwiam Was, że wybraliście się tam sami :)

    OdpowiedzUsuń
  7. piękne zdjęcia! ja równiez mam zamiar zwiedzić Kijów, ale zanim przyjdzie czas na przyjemności, to najpierw obowiązki:p
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  8. piękne miejsce, cudowne zdjęcia i na pewno wspomnienia :)
    PorcelainDesire v

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne zdjęcia! To bardzo ciekawe miasto, też mam bardzo pozytywne wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne miasto, faktycznie *_*
    Marzę o byciu tam ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzeczywiście, Europa Wschodnia to raczej mało popularny kierunek wypraw. Ja całkowicie zmieniłam zdanie po wyprawie na Litwę i Łotwę. Ukraina to na pewno miejsce, które kiedyś odwiedzę :) Świetne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie byłam nigdy, wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj kochana zazdroszczę, też bym gdzieś pojechała, ale obecnie nie ma o tym u mnie mowy... pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zazdroszcę twojej podróży. Kiedyś mieszkałam na Ukrainie, ale nidgy nie byłam w Kijowie.

    Pozdrawiam!
    Brzydki Ptak

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajnie się ogląda te zdjęcia :)

    Wszystko o Aliexpress, realne zdjęcia, opinie- www.aliexpress-all.blogspot.com - Dziś nowy post *żele UV do paznokci *

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetne zdjęcia :) chętnie również bym się wybrała do Kijowa :)

    OdpowiedzUsuń
  17. przepiękne zdjęcia! nie wiedziałam, że Kijów jest taki śliczny :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Patrzę i marzę niesamowite miejsca

    OdpowiedzUsuń
  19. świetne zdjęcia :) te miejsca mi się zupełnie inaczej kojarzą :)
    czekam na post o Czarnobylu

    OdpowiedzUsuń
  20. Klimatyczne zdjęcia :) Na Ukrainie nigdy nie byłam, ale jeśli będę kiedykolwiek miała okazje to pewnie skorzystam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Super zdjęcia, nie byłam jeszcze w kijowie ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. nigdy nie byłam w Kijowie :)
    Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia,
    Anru :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękne miejsce!
    Zapraszam do siebie! Nowy post!
    life-that-inspired.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. pięknie! zakochałam się, choć tam nie byłam :)
    Zapraszam do siebie http://locastrica.blogspot.com/
    Może wsp obs? Daj znać :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Super blog podróżniczy i fantastyczne zdjęcia ;)
    Zapraszam na bloga i do obserwacjiMój blog

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo ładne zdjęcia :) Jeszcze Kijów przeze mnie nie zdobyty :)

    OdpowiedzUsuń