środa, 25 listopada 2015

Tam gdzie czas się zatrzymał - Czarnobyl 2015

Dziś zgodnie z obietnicą zabieram Was w miejsce, którego nie sposób opisać - do Czarnobyla i Prypeci. Z racji tego, że Czarnobyl oddalony jest od Kijowa tylko około 140 kilometrów, a ja i Aneta bardzo chciałyśmy się tam wybrać, doszłyśmy do wniosku, że skoro będziemy tak blisko to wykorzystamy tę okazję, która więcej mogłaby się nie powtórzyć. Zaczął się więc wielki research żeby znaleźć odpowiednią ofertę - w miarę sprawdzoną, niezbyt drogą, z dobrą datą. W końcu po wielu poszukiwaniach stanęło na Solo East Travel, które z resztą z tego oto miejsca Wam gorąco polecam!
Wycieczkę zaczęliśmy w Kijowie o godzinie 8, gdzie okazało się, że cała nasza grupa liczy całe pięć osób. Z perspektywy czasu stwierdzam, że jest to wspaniała liczba na tego typu wycieczki z racji tego, że cała organizacja idzie szybko, nie trzeba na nikogo czekać, plan się nie rozpełza w czasie jak to zwykle bywa przy większych grupach. No, może pomijając spóźnialskich, którzy potrafią się spóźnić na zbiórkę godzinę, mieszkając trzy minuty od jej miejsca. :) Naszym środkiem transportu był bus, z zamontowanym monitorem, gdzie w trakcie drogi do samego Czarnobyla mogliśmy oglądnąć film na temat tego jak doszło do katastrofy. Już na miejscu spotkaliśmy się z naszą panią przewodnik, która przy akompaniamencie umundurowanych którzy sprawdzili nasze paszporty, wprowadziła nas do strefy. Tutaj muszę zaznaczyć, że w strefie jako takiej jest kilka tzw. checkpointów, gdzie sprawdzana jest lista uczestników wycieczki. Już przy wjeździe do samego Czarnobyla wzmaga się piorunujące wrażenie pustki - pusta droga, zasiana gdzie nie gdzie liśćmi, zero samochodu, zero życia. Kawałek Ziemi, który umarł. Samą podróż przez zonę zaczęliśmy od oglądnięcia położonego w środku lasów tzw. Oka Moskwy, czyli metalowej konstrukcji, która niegdyś była instalacją radaru pozahoryzontalnego (funkcja anty balistyczna). Całość jest naprawdę ogromną, żelazną konstrukcją, czego nie oddają niestety zdjęcia, ale uwierzcie mi na słowo.
Kolejnym punktem naszej wyprawy był już sam teren elektrowni jądrowej, gdzie doszło do wypadku. Jest to teren wielki, stricte przemysłowy, na którym znajdują się cztery dokończone reaktory i dwa, które były w budowie, jednak katastrofa nakreśliła ich los. Ten, w którym doszło do wypadku ma numer cztery. Co ciekawe to muszę tutaj wspomnieć, że jeden z nich był w czynnym użyciu aż do roku 2000! Wracając do reaktora, który interesuje nas najbardziej, został on zabudowany tzw. sarkofagiem, który miał za zadanie zapobiegać temu, by szkodliwe promieniowanie i pyły radioaktywne wydostawały się do atmosfery. Dziś jednak mamy dwa sarkofagi: stary sarkofag, który jest w rozsypce, ale także nowy sarkofag, który do roku 2017 ma zostać ukończony i za pomocą specjalnego systemu, zostanie nasunięty nad reaktor numer 4, aby nadal mógł nas chronić. Warto tutaj też napisać, że wokół samej elektrowni rozciąga się tzw. Czerwony Las, który swoją nazwę zyskał z racji tego, że zaraz po katastrofie liście drzew z powodu radioaktywnego pyłu, zrobiły się czerwone.
Kolejnym punktem wyjazdu jest oczywiście znana wszystkim zainteresowanym Prypeć - miasteczko zbudowane w odległości kilku kilometrów od samej elektrowni jądrowej. Miasteczko, które przed katastrofą tętniło śmiechem, życiem, było świetnie zaopatrzone, miało swoje kino, basen, szkołę, centrum handlowe, hotel. Miasto nazwane niegdyś miastem dzieci i róż, dziś zarośnięte drzewami, trawą, zapuszczone, niszczejące od prawie trzydziestu lat - miasto duchów. Miasto pełne pozostawionych przedmiotów codziennego użytku: mebli, zabawek, butów, bo ludzie którzy w pośpiechu je opuszczali, nie zdawali sobie sprawy, że już nigdy tam nie wrócą. Prypeć miała nawet swój park rozrywki ze sławetnym kołem młyńskim, które do dziś stoi niewzruszone. I o ile ten widok patrząc na zdjęcia jest przerażający, a w rzeczywistości jeszcze bardziej, to wiedząc jak Prypeć wyglądała przed katastrofą i widząc ją po katastrofie, rysuje się straszne porównanie, budzące dziwne, niewytłumaczalne emocje.
Wycieczkę zakończyliśmy pysznym, sytym obiadem w małym hotelu w Czarnobylu, który wciąż sobie egzystuje. Z resztą jak i część miasta, gdzie życie toczy się swoim torem, gdyż jako miasto przemysłowe Czarnobyl jest nadal ważnym okręgiem i ludzie pracują tam na zmiany: piętnaście dni pracy, piętnaście dni z dala od Czarnobyla. Części z Was może wydać się to niezrozumiałe, żeby udawać się do takiego miejsca, niebezpiecznego, jednak tak naprawdę mierząc promieniowanie w Kijowie i w samym Czarnobylu, w wielu miejscach kijowskie było wyższe. Nie jest tak, że jesteśmy od podobnego promieniowania odseparowani, ono jest wokół nas, może nie w takiej ilości, ale jednak. Tak naprawdę nie widzę w tym nic niebezpiecznego jeśli stroni się od dotykania czegokolwiek, a wstęp do zony odbywa się i tak tylko i wyłącznie w długich ubraniach. Natomiast przy opuszczaniu strefy, każdy uczestnik zobowiązany jest do przejścia przez specjalną bramkę mierzącą stopień napromieniowania (choćby odzież może złapać radioaktywne cząsteczki). Czy było warto? Było. Nie żałuję ani złotówki wydanej na ten wyjazd, szczególnie, że od zawsze ciekawił mnie temat katastrofy w Czarnobylu. Pomimo tego, że tam byłam, widziałam to na własne oczy, znam historię, o której z resztą dużo by opowiadać i na pewno jeszcze duża wiedza pozostała do przyswojenia, nadal jestem pod wielkim wrażeniem i nie mieści mi się w głowie to, jak w ciągu jednej chwili, jednego błędu, stracony został tak wielki obszar. Przez jeden błąd, wypadek, ludzie stracili domy, stracili swoje miejsce, w którym planowali mieszkać i stworzyć swoją przyszłość, a niektórzy z nich po prostu stracili tam życie, nie zdając sobie sprawy ze skutków choroby popromiennej. Czarnobyl i Prypeć to według mnie obszar melancholijny, nasiąknięty w dużej ilości żalem, napawający niepokojem, wzbudzający skrajne emocje. To miejsce, w którym czas się zatrzymał w 1986 roku, prawie trzydzieści lat temu i stoi do dziś.


Polub mój blog na FACEBOOK.























31 komentarzy

  1. o kurcze zdjęcia są jednocześnie ekscytujące i przerażające:D

    OdpowiedzUsuń
  2. też się wybieram do Czernobyla tylko wiosną :) fajne zdjęcia, dobry klimat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje przyszłe dzieci beda ci za to wdzieczne....

      Usuń
  3. ojej aż ciary przechodzą na takie widoki..

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana ile kosztowała taka wycieczka?
    marysia-k

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa wycieczka, zupełnie coś innego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczególnie po ostatnich wydarzeniach Ukraina kojarzy mi się z biedą, część mojej rodziny nadal mieszka w Ukrainie i wiem, że maja ciężkie życie, zwłaszcza teraz. Ale wiadomo że żyją tam też ludzie bardzo zamożni.
    Świetny wpis, zdjęcia przerażające ale chciałabym tam pojechać i zobaczyć to na własne oczy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Straszne i przerażające a zarazem piękne:)

    OdpowiedzUsuń
  8. hej, bardzo fajne zdjecia, oddaja klimat tego miejsca, sama chcciałabym sie tam wybrac i zobaczyc to na własne oczy. pozdrawiam i zapraszam do mnie na www.lap-stajla.blogspot.com, u mnie post o sznurowanych ubraniach.

    OdpowiedzUsuń
  9. To jest faktycznie zatrzymany czas. To żed mija można poznać tylko po zniszczeniach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam na studiach wykład na temat Czarnobyla... Fakt to prawda, że jesteśmy narażeni na promieniowanie praktycznie non stop od sprzętów codziennego użytku, ale jest ono raczej znikome i nie ma większego wpływu na nasze zdrowie. Jednak nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że ubranie chroni przed promieniowaniem, no chyba, że z ołowiu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja. Wyprawy w ten rejon ludzi przed prokreacją to głupota i nieodpowiedzialność. Problemy na własne życzenie.

      Usuń
  11. Odwiedzieć to miejsce - to moje marzenie! Chociaż robi mi się smutno, kiedy myślę o tej katastrofie.
    Zrobiłaś niesamowite zdjęcia i bardzo interesujące opisałaś podróz ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Aż mi ciarki przeszły. Przerażająco to wygląda. Foty super!

    OdpowiedzUsuń
  13. Fantastyczny post! Bardzo fascynuję mnie tematyka promieniowania i nuklearnych katastrof i obejrzałam wszystkie możliwe dokumenty na temat katastrofy w Czarnobylu na YouTube plus wycieczki np. Tube Raidersów :) A dzięki Tobie miałam okazję zobaczyć to wszystko jeszcze raz. Sama chciałabym się wybrać i na własne oczy zobaczyć Czarnobyl jednak zawsze obawiałam się wysokiego promieniowania. Z Twojego postu wynika jednak, że promieniowanie nie jest już tak wysokie, prawda? A jeszcze co do tego nowego sarkofagu- to jeszcze go nie widziałam i myślałam, że dalej jest ten stary :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jejk, patrzę na to ze smutkiem ;c

    OdpowiedzUsuń
  15. zdjęcia troszkę mnie przerażają - tak jak się to stało tak zostało...
    zapraszam do mnie :)
    http://locastrica.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Niesamowite zdjęcia... ten wyjazd musiał być niezapomniany.

    http://fashionelja.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie zapomni, szczególnie jak pojawią sie problemy zdrowotne.

      Usuń
  17. Aż mam gęsią skórkę oglądając te zdjęcia, robią piorunujące wrażenie. Prawdziwa podróż w czasie :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Informacja o katastrofie dotarła do polskiej ludności dopiero kilka dni później i jak wiele innych na ten temat, była przekłamana, niestety.
    https://www.youtube.com/watch?v=ggJ4TtLqQkc
    Zdjęcia są wstrząsające.

    OdpowiedzUsuń
  19. Smutna historia, mam mieszane uczucia co do tego miejsca - z jednej strony chciałabym je odwiedzić, z drugiej coś powoduje, że na samą myśl mam gęsią skórkę. Niemniej ciekawa opcja na podróż! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj sobie spokój. Najpierw urodź dzieci.

      Usuń
  20. podobają mi się te zdjęcia, ukrywają na sobą jakąś historie co jest dość ciekawe i pobudza myślenie

    OdpowiedzUsuń
  21. "Wycieczkę zakończyliśmy pysznym, sytym obiadem w małym hotelu w Czarnobylu, który wciąż sobie egzystuje" - creepy :D Swoją drogą: jak zorganizowałaś sobie tą wycieczkę? Sama? Przez jakieś biuro podróży? Czy musisz przed taką wycieczką się jakoś specjalnie doposażyć?

    OdpowiedzUsuń