wtorek, 1 marca 2016

Maybelline vs. Lovely - bitwa drogiego i taniego tuszu do rzęs



SŁOWEM WSTĘPU

Dobrej mascary, która nawet po całym dniu w pracy się nie osypuje, szukałam naprawdę dłuższy czas. Nie jestem zwolenniczką wydawania fortuny na kosmetyki, o których nie wiem, że są skuteczne, bo nie znoszę wyrzucać pieniędzy w błoto. Ale jak inaczej sprawdzić czy dany produkt jest dla nas odpowiedni, jeżeli nie metodą prób i błędów? Ja staram opierać się na opiniach. Może nie tyle opiniach z internetów, bo owe bywają dość wątpliwe, a bardziej opiniach znajomych, czy blogerek kosmetycznych. Tak właśnie trafiły do mnie obie - Maybelline - Colosal volume 100% black i Lovely - Pump up curling, o których dziś będzie mowa, a których specjalnie nie muszę chyba przedstawiać, bo wydaje mi się, że są dość dobrze znane. Zapraszam na ich mały pojedynek!


CENA

Jeśli chodzi o ceny to jest między tymi dwoma tuszami naprawdę spora różnica. Maybelline generalnie tanią marką nie jest, a tusz Colosal volume 100% black w Rossmannie kosztuje konkretnie 33zł za 9ml produktów. W przypadku tuszu Pump up curling jest to kwota trzy razy niższa bo tylko około 9zł za 8ml, czyli porównywalną ilość. Fakt jest faktem, że mascarę z Maybelline można nie raz upolować na promocjach w sporo niższej cenie, jednak mimo to, różnica ta pozostaje znaczna.

OPAKOWANIE

Kolorystycznie wypadają dość podobnie - i to żółte i to żółte, jednak ostatecznie nieco się różnią. Jedno bardziej kanciaste, drugie raczej opływowe w kształtach. Kolory i styl napisów na nich także są inne - w Lovely napisy są według mnie trochę kiczowate. Osobiście połączyłabym kanciasty kształt Lovely z klasyczną, prostą czcionką Maybelline i postałoby według mnie opakowanie idealne. Ale tak na dobrą sprawę gruntem jest to co znajduje się w środku.



SZCZOTECZKA

Różnice w szczoteczkach obu tuszy widać gołym okiem. Szczoteczka tuszu z Maybelline jest bardzo masywna, gruba i ma pozwalać na szybkie nałożenie tuszu oraz maksymalnie pogrubić rzęsy. W przypadku Lovely zaś, szczoteczka jest mniejsza, delikatniejsza i ma zupełnie inny kształt, a jej zadaniem jest idealne rozczesanie rzęs i ich podkręcenie.

ZAWARTOŚĆ

Sama zawartość tuszy jest jak na moje oko również nieco inna. Konsystencja Colosal volume, która według producenta wzbogacona jest o kolagen, wydaje mi się sporo cięższa niż w przypadku Pump up, która z kolei jest bardziej lekka i daje delikatniejszy efekt. W nazwie tuszu z Maybelline figuruje dumne '100% black' i to też ma być jego zaletą, jednak nie byłabym w tym aspekcie tak bardzo przekonana, bo nie zauważam jakiejś znacznej różnicy pomiędzy czernią jednego, a drugiego, więc mam wrażenie, że to kwestia tylko kuszącej nazwy i tyle. Jeśli chodzi o oba tusze po kilku tygodniach użytkowania, to nie zauważyłam żadnych zmian - nie wysychają, nie gęstnieją, trzymają ładnie swoją konsystencję.



MOJA OPINIA

Testowanie przeze mnie obydwu tuszy trwało dłuższy czas. Maybelline używałam kilka miesięcy, potem przerzuciłam się na Lovely, potem znów wróciłam do Maybelline i znów do Lovely. Z tego też powodu myślę, że moja opinia w tej bitwie jest po prostu rzetelna. Tusze nie różnią się od siebie jakoś spektakularnie, choć zaraz po pomalowaniu różnica jest widoczna. Maybelline zdecydowanie daje mocniejszy efekt, wyraźniejszy, aczkolwiek wydaje mi się, że szczoteczka którą posiada, jest o wiele mniej poręczna i bez włożenia w wytuszowanie rzęs większego wysiłku, z łatwością można uzyskać efekt tzw. motylich nóżek, czyli po prostu posklejać rzęsy. W przypadku tuszu z Lovely aplikacja jest sporo przyjemniejsza, łatwiej jest nim rozdzielić rzęsy, ale i efekt jest nieco bardziej delikatny. Po porównaniu po wyschnięciu oka pomalowanego jedną mascarą i drugiego pomalowaną drugą, nie widzę jakiejś znaczącej różnicy i wydaje mi się, że gdyby postronna osoba miała ocenić, które oko jest pomalowane którym tuszem, nie byłaby w stanie. Oba tusze wytrzymują naprawdę długi czas, nie osypują się nawet po kilkudziesięciu godzinach na rzęsach. Jeśli chodzi o trwałość względem rozpływania się w momencie kontaktu pomalowanego oka z wodą np. łzą, pokusiłabym się jednak o stwierdzenie, że lepiej trzyma się Lovely, choć może to być moje osobiste odczucie.


OSTATECZNIE POJEDYNEK WYGRYWA...

Zdecydowanie Lovely - Pump up curling, bo jak to mówi stare dobre powiedzenie: skoro nie trzeba, to po co przepłacać? Mimo, że produkty według mojej osobistej opinii są do siebie zbliżone, za wygraną Lovely przeważa naprawdę dobra cena, łatwiejsza aplikacja i trochę lepsza odporność na rozpływanie się tuszu. Na przestrzeni całego czasu kiedy używałam obu tuszy, w końcu zauważyłam, że malując się, chętniej sięgam właśnie po Pump up, niż po Colosal volume. Jeśli poszukujecie fajnego, dobrego, nieosypującego się tuszu i nie macie określonej kwoty do wydania na takowy, możecie śmiało pozwolić sobie na Maybelline. Jednak nie każda kobieta jest zwolenniczką droższych tuszów, a Maybelline według mnie raczej już do takich się zalicza (choć wiem, że są też droższe!). Tak więc jeśli któraś z Was poszukuje dobrego i niedrogiego tuszu, polecam z czystym sumieniem mascarę Pump up curling od Lovely.
Czy kupię Lovely - Pump up curling ponownie? Zdecydowanie tak i powiem szczerze, że nie wiem, czy kupię jeszcze kiedyś tusz z Maybelline.



51 komentarzy:

  1. również korzystałam z obydwóch, ten z maybelline mi się znudził, a ten z lovely mialam wrazenie ze musze co miesiac nowy kupować bo się wysuszał. Teraz korzystam z tuszu z avonu za 10zł i równiez mi się podoba :D/Karolina

    Dwie Perspektywy Blog [Klik]

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie bardziej by mi spasował tusz z silikonową szczoteczką. Moje rzęsy bardzo ją lubią:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Maybelline miałam bardzo bardzo dawno temu i wspominam miło, ale bez szału. Natomiast Pump Up czeka na swoją kolej w zapasach. Ciekawe którą maskarę ja polubię bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja lubię tusze od Maybelline. Z tych najtańszych słyszałam dobre rzeczy o Wibo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W studenckich czasach używałam tej maskary z Maybelline i pamiętam, że byłam dość zadowolona, więc skoro tusz Lovley jest lepszy i tańszy to chętnie wypróbuję:) Zresztą jest to już kolejna pozytywna opinia o tym produkcie, jaką czytam;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajne porównanie obu kosmetyków. Opisałas je bardzo dokładnie i praktycznie wszystkiego się o nich dowiedziałam ;) Ostatnio zaczęłam używać tuszu, jednak nie jest on najlepszej jakości i się sypie. Być może wypróbuję ten polecany przez ciebie ^^ Pozdrawiam
    ludziesamotni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja ostatnim czasy przekonałam się do firmy MAX Factory jeśli chodzi o tusze.
    Fajny post, lubię takie wpisy porównujące Tańszy i Droższy produkt.

    Pozdrawiam Zocha

    OdpowiedzUsuń
  8. wiedziałam że wygra ten tańszy sama mam wiele pozycji kosmetykowych gdzie tańszy kosmetyk wygrywa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. tuszu z Lovely nie miałam nigdy więc trudno mi się wypowiedzieć, jeśli chodzi o tusze z Maybelline to miałam chyba całą gamę i byłam zawsze zadowolona ;) lubię kiedy moje rzęsy są dość mocno widoczne i rozdzielone aczkolwiek zgodzę się z Tobą że ta szczoteczka w Colossal volume nie ułatwia aplikacji tuszu

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam ten tusz z maybelline, ale nie przypadł mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Colosal lubię, aczkolwiek moim zdaniem Maybelline ma lepsze mascary, lovely jeszcze nie używałam, ale mam w planach testowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Używałam przez dłuższy czas tuszu z Maybelline i dobrze się spisywał :-), ale nie miałam okazji przetestować tego z Lovely. Obecnie mam również z Maybelline, Lash Sensational i jestem bardzo zadowolona, choć tak jak w przypadku Colossal Volum Express cena produktu jest dość wysoka.

    Niestety nie pojechałam na ten koncert :-(. Ale jak teraz się nie udało, to następnym razem, na pewno będzie jeszcze okazja :D. Nie odpuszczę! Haha, zdaje się, że praca nad albumem trwa, więc chyba można się spodziewać trasy w przyszłym roku. Z drugiej strony z nimi nigdy nie wiadomo... Póki co możemy odetchnąć :D.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam tusz z Lovely, bardzo go lubię i jeszcze do niedawna używałam go codziennie, póki nie dostałam tuszu z Givenchy, który wygryzł Pump Up. Ale myślę, że będę używała ich na zmianę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. bardzo lubię ten tusz Lovely ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze wiedzieć Kochana, dla mnie wybranie idealnego tuszu graniczy z cudem :( Mam dwa ulubione z Bourjois i z Rimmela ale jak wiadomo nie są one tanie :( Przy następnej wizycie w Rossmanie chyba wrzucę ten tusz Lovley do koszyka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wow, nie wiedziałam że tak dobrze wypadnie tusz lovely, widzę że warto zainwestować w niego te 9 zł:)
    Poklikaj u mnie jeśli możesz w najnowszym poście

    ---------------------------------
    http://fashionelja.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam ochotę wypróbować tę maskarę z Maybelline już dawno aczkolwiek jak się przyczepiłam do mojej ukochanej Eveline to przyznaję, że trudno mi z niej zrezygnować. To chyba jeden z nielicznych kosmetyków, który za tak niską cenę oferuje mi taką jakość. Dobrze, że wpadłam na ten post, bo przygotowany bardzo skrupulatnie i tylko mnie odwiódł od niepotrzebnego wyrzucania pieniędzy w błoto ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. No tak, porównałaś ze sobą twa tusze do rzęs, które tez miałam okazję używać i myślę, ze gdybym to ja robiła takie porównanie mój werdykt byłby taki sam jak twój :) Lovely wygrywa! łatwiejsza aplikacja, lepsza szczoteczka... mogę jej używać cały czas :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie miałam okazji testować żadnego z tych produktów. Raczej nie pokusiłabym się na ten tusz Maybelline ze względu na cenę i marne efekty w porównaniu do przeciwnika:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zakochałam się w zdjęciach *-* Cena nie zawsze jest dobrym wyznacznikiem, jak widać ;D
    Ja kocham tusze od loreal paris :D
    olusiek-blog.blogspot.com- klik!

    OdpowiedzUsuń
  21. To już Helena Rubinstein mówiła, że ona nie sprzedaje produkty tylko wizję piękna, ale czy ona będzie czy nie to już obojętne. I dlatego ciężko jest traktować produkt kosmetyczny jako coś co poprawi nam urodę.

    OdpowiedzUsuń
  22. używałam obydwu - Lovely zdecydowanie wygrywa! Maybelline strasznie sklejał rzęsy, a ja nie mogłam poradzić sobie z tą wielką szczoteczką:(

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja na Lovely postawiłabym od razu. Kiedyś kupiłam i polubiłam od razu. Jest dokładnie tak, jak piszesz - trzyma dłuższy czas, do tego bardzo zgrabnie "rozczesuje" rzęsy co mi ułatwia pracę z nimi. No i cena! Mega. Problem polega na tym, że kompletnie nigdzie nie mogę teraz dostać tej mascary. Czyżby wszyscy się na nią przerzucili?


    Pozdrawiam,
    Mówiąc Słowami:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wspaniały blog! Jestem pod wrażeniem! Zapraszam do mnie: http://mademoiselleeee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo fajnie,że zrobiłaś takie podsumowanie, myślę,że kupię ten tusz ;).
    http://modoemi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Na co dzień się nie maluję, ale jak już raz na jakiś czas to robię, to u mnie w kosmetyczce znajdują się tusze z Lovely. Nie są jakieś specjalnie drogie (porównując z innymi firmami, to wychodzą nawet tanio) a efekt jest podobny, a czasem nawet lepszy
    https://odbicie-lustra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. nie miałam tej od lovely, ale używam tej maybeline i jest świetna

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie miałam żadnej z nich ale po szczoteczce wybrałabym Lovely ;)

    http://sk-artist.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. czeka w kolejce na testy bo akutualnie kończę ''średniaka'' :) ciesze sie że może w końcu znajde tusz idealny :D

    Pozdrawiam i życzę udanego weekendu :)
    Anru,

    OdpowiedzUsuń
  30. Ciekawe porównanie, osobiście muszę bardo uważać z doborem tuszu, bo wiele produktów mnie uczula.
    Z miłą chęcią obserwuję i zapraszam do mnie!:)
    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja jestem wierną fanką tuszu z Maybelline tego nowego, fioletowego ;d;d

    OdpowiedzUsuń
  32. Tusz Maybelline używałam kiedyś - jeszcze na studiach - i pamiętam, że właśnie sklejał rzęsy. Tuszu Lovely nigdy nie używałam, ale skoro lepiej sprawdza się u Ciebie to wiadomo, którego używać ;)

    Ja używałam i tańszych i droższych kosmetyków (tuszów już wypróbowałam całkiem sporo) ..i jestem zadowolona z firm Max Factor, L'Oreal i Bourjois :) Pozdrowionka ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja też na początku patrzyłam na ceni i się zastanawiała czym się może to róznić teraz za nic nie zamieniłabym tuszu z Maybelline, uwielbiam go, bo daje mi oczekiwany efekt i fakt faktem jest drogi ale wart swojej ceny ;) To takie moje skromne zdanie ale tak jak piszesz każda kobieta jest inna i ma inne wymagania i upodobania ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Kiedyś na promocji dorwałam Maybelline i u mnie nie spisywał się tak dobrze jak u Ciebie. Szczoteczka zbyt masywna i faktycznie w chwilach nieuwagi można było bardzo łatwo posklejać rzęsy, mi się dość szybko wysuszył, a efekt wcale nie był jakiś super.
    Aktualnie używam LOREAL - FALSE LASH SUPERSTAR i jestem bardzo zadowolona. Fakt faktem oryginalna cena jest wysoka, ale czasem uda się dorwać w fajnych promocyjnych cenach. I naprawdę warto. ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. niby tak wychwalają Maybelline, ale jak parzyłam na szczoteczki tych tuszy to mnie nie zachęcają. Zdecydowanie bardziej przyciąga mnie Lovely :) na na szczęście znalazłam swój idealny tusz, ale nie ukrywam że spróbowałabym czegoś nowego :)
    P.S: Tak, ściągnęłam Shazam :D

    OdpowiedzUsuń
  36. O proszę a myślałam,że Maybelline bo miałam Lovely i niestety szybko zasechł

    OdpowiedzUsuń
  37. o obu słyszałam same dobre rzeczy więc ciężko byłoby się zdecydować ale chyba też lovely :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Lovely to mój ulubiony tusz! od kiedy go pierwszy raz użyłam nie sięgam po żaden inny!:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja wychodze z tego samego zalozenia - jesli znajde tanszy odpowiednik rownie dobry wole nie przeplacac :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Od zawsze używam zielonego Rimmela...uwielbiam go ;)
    www.lamia-riae.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  41. Hello dear, interesting mascara. I'm your new followers (# 904) if you want, come to my blog ♥

    www.beautywithterri.blogspot.it

    OdpowiedzUsuń
  42. Już wiele razy słyszałam opinie o lovely że jest świetny i lepszy od droższych. Ja od roku jestem wierna Eveline (nie lzawia mi przy nim oczy) ale mam w planach teraz przy promocji w rossmannie wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Miałam tusz z Maybelline i byłam z niego zadowolona, ale po przeczytaniu Twojej recenzji muszę koniecznie spróbować ten z Lovely!

    OdpowiedzUsuń
  44. Zrobiłąm sobie małą przerwę w internetach (smutne, zapracowane życie dorosłego człowieka :P), ale już wracam z nową energią ! :) I wracam oczywiście do moich ulubionych blogerek :) Swoją drogą to ciekawe, że zrobiłaś post o porównaniu tych dwóch tuszy, bo też o tym myślałam :D Długo byłam wierna Maybelline, ale po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji o Lovely kupiłam go w Rossmanie (i to na promocji -49%) i już nie zamierzam go zmieniać :) Jest rewelacyjny!

    OdpowiedzUsuń
  45. Twoja recenzja się przydała, bo właśnie przymierzam się do kupna tuszu Lovely. :D

    Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  46. Colosal ma jedną wadę - cenę i tylko dlatego przestałam go kupować,bo poza tym sprawował się naprawdę dobrze. W lovely nie podoba mi się szczoteczka...

    OdpowiedzUsuń