niedziela, 31 lipca 2016

Mini włoskie wakacje: Co zobaczyć w jeden dzień w Weronie?


Mediolan i Weronę dzielą dwie godziny drogi autokarem. Jak przystało na nisko budżetówkę, swoje bilety wyszukałyśmy na stronach tanich linii autokarowych, które funkcjonują na terenie Włoch. W jedną stronę jechałyśmy Mega Busem, w drugą na Flix Busem, a za bilety zapłaciłyśmy całe 50 PLN za osobę w obie strony. Początkowo miałyśmy problem z decyzją, które połączenia autokarowe wybrać, bo kompletnie nie miałyśmy pojęcia ile czasu może zająć nam zwiedzanie Werony. Ostatecznie doszłyśmy do wniosku, że siedem godzin w mieście miłości to za mało czasu i zdecydowałyśmy się na połączenie powrotne o... drugiej w nocy. 'Maj, Włochy, ciepło będzie, fajnie będzie, damy radę' naiwnie myślałyśmy, a akurat jak na złość dzień, w którym miałyśmy swoją wycieczkę, był raczej chłodny, wieczorem zrobiło się jeszcze mniej przyjemnie. Nasza zachłanność co do zwiedzania Werony skończyła się na nocnym koczowaniu na dworcu, które było istną męczarnią, bo po całodziennym chodzeniu po mieście, padałyśmy z nóg. Dodatkowo po powrocie do Mediolanu o godzinie czwartej rano, okazało się, że pierwsze metro jedzie dopiero o godzinie szóstej... Mój morał z tej historii jest taki: nigdy nie wybierajcie nocnych połączeń powrotnych. I tutaj zdecydowanie zaznaczam, że kilka godzin jest czasem wystarczającym, żeby spokojnie, bez pośpiechu, całkowicie pieszo zwiedzić Weronę. Jeśli więc wybieracie się na jeden dzień do tego miasta, ten post może być dla Was przydatny. Zapraszam :)



PIAZZA DELLE ERBE (PLAC ZIÓŁ)

Pierwszym punktem na mapie naszego zwiedzania został Plac Ziół, który został naszym punktem odniesienia w całej wycieczce. Stąd rozchodzi się wiele ulic, prowadzących z kolei do poszczególnych atrakcji, a plac sam w sobie jest przeuroczy. Głównym elementem, który zwraca naszą uwagę jest fontanna Madonna Verona, zaraz potem czarują nas okalające ryneczek kamienice i budynki w malowniczych wzorach i kolorach. Dodatkowo niepowtarzalnego klimatu dodają placowi malutkie stragany, pełne pamiątek takich jak kartki, magnesy, biżuteria, pomiędzy którymi przechadzają się masy turystów.







CASA DI GIULIETTA (DOM JULII)

Zaraz po Piazza delle Erbe postawiłyśmy na gwóźdź programu, czyli sławny dom Julii i jeszcze bardziej sławny balkon. Z Placu Ziół dotrzemy tam bez problemu, bo droga jest niesamowicie prosta, jednak my jak zawsze się nieco zagubiłyśmy, ale mapa uratowała sytuację. Swoją drogą myślę, że takie piesze zwiedzanie z mapą jest najlepsze, z racji tego, że chodząc po mieście, czasem może gubiąc się, można zobaczyć najciekawsze miejsca. Dom Julli dało się poznać już z daleka, bo przed wejściem do bramy, która zaś prowadzi na dziedziniec, gdzie znajduje się balkon, kłębiły się istne tłumy. Jeszcze gorzej było w bramie, gdzie turyści gnietli się jak sardynki w puszcze - to zdecydowanie był najmniej przyjemny punkt wycieczki, nie znoszę takich tłumów. Kiedy jednak w końcu udało nam się przejść przez bramę, której ściany notabene co do milimetra kwadratowego zapisane są wyznaniami miłosnymi, naszym oczom ukazał się upragniony balkon oraz posąg Julii. Wieść głosi, że aby mieć szczęście w miłości, należy chwycić pomnik za pierś. Dodatkowo murek za posągiem zaklejony był tysiącami próśb do Julii, pisanych na czym popadnie: kartki, karteczki, paragony - wszystko, byle tylko poprosić Julię o wsparcie w sprawach sercowych.







ARENA DI VERONA (KOLOSEUM)

Spod domu Julii postanowiłyśmy przespacerować się na Piazza Bra, gdzie znajduje się koloseum. Dreptając w kierunku kolejnego punktu na naszej mapie zwiedzania, miałyśmy okazję zobaczyć przytwierdzony do ziemi rzut całego miasta, a ulica którą szłyśmy, była w moim odczuciu bardzo ekskluzywna, wyłożona kamiennymi płytami (podobne u nas spotyka się w architekturze sakralnej np. posadzki kościołów), a wzdłuż znajdowały się drogie butiki np. Prady, Gucciego czy Dolce&Gabbana. Koloseum w Weronie to trzecie co do wielkości budynkiem tego typu w całych Włoszech, a co ciekawe amfiteatr ten nadal jest czynny i odbywają się w nim różne imprezy kulturalne. Obok budynku znajduje się przyjemny skwerek z dużą ilością zieleni i tam postanowiłyśmy zrobić sobie małą przerwę na posiłek i relaks oraz... złapanie WiFi.






TOMBA DI GIULIETTA (GRÓB JULII)

Idąc śladami szekspirowskiego dramatu, trafiłyśmy w miejsce, gdzie znajduje się grób Julii. Na wejściu przywitało nas popiersie Szekspira i cytat jego autorstwa. Do samego muzeum, którego elementem był wspomniany już grób Julii, prowadził korytarz z pergoli. Samo muzeum było płatne i my ze względu na to, że był to przedostatni już dzień naszego pobytu we Włoszech, nie zdecydowałyśmy się go zwiedzić, dlatego tutaj nie podpowiem Wam czy warto. Myślę jednak, że gdyby nie fakt, że byłyśmy wtedy już bliskie limitu naszego wakacyjnego budżetu, zwiedziłybyśmy to miejsce, choćby dlatego, żeby zobaczyć grób.





CMENTARZ

Kolejne miejsce może wydać się Wam dość... dziwne, bo po co wchodzić na cmentarz? Może należę do dziwnej grupy ludzi, jednak cmentarze są dla mnie niesamowicie ciekawe, jeśli tak mogę to ująć. To, że ciekawią mnie/nas cmentarze, mogliście już zauważyć przy okazji postu z Pragi, bo wtedy również odwiedziłyśmy cmentarze. Cmentarz w Weronie zrobił na mnie ogromne wrażenie już od wejścia. Zaskakujące jest to, jak bardzo różni się on od naszych cmentarzy - inna architektura, inny układ i niesamowita, niesamowita atmosfera. Pobyt w tamtym miejscu był chwilą wyciszenia, zatrzymania się, zastanowienia, a nawet i na chwilę zrobiło się filozoficznie! Jeśli ujmują Was takie miejsca to naprawdę polecam tam zajrzeć. Dodam, że oczywiście nie było cmentarza w planie naszej wycieczki - trafiłyśmy tam przypadkowo i początkowo, sądząc po architekturze, myślałyśmy, że to teatr lub biblioteka.






GIARDINO GIUSTI (OGRODY WERONY)

Najpierw muszę napisać, że jest to po prostu najpiękniejsze (zaraz po jeziorze Como, o którym opowiem Wam w kolejnym poście z Włoch) miejsce na Ziemi. Jest to pewien rodzaj parku, pełnego zieleni i ciszy. Nigdzie wcześniej nie słyszałam takiego śpiewu ptaków, jak tam. Przekraczając bramę ogrodów, wkraczamy jakby w inny świat - szum wody spływającej w fontannach, mnóstwo drzew i krzewów, w tym drzewek cytrynowych, co było zaskakującym doświadczeniem, bo w końcu cytryny? Na drzewie? Takie cytryny ze sklepu?! Szok, jakbyśmy wyszły z dziczy. Kolejne zaskoczenie - fontanna pełna żółwi. Po chwili spędzonej z tymi przemiłymi stworzonkami, ruszyłyśmy dalej, w kierunku schodów znajdujących się na końcu ogrodów. Po chwili wędrówki dotarłyśmy na samą górę wzgórza, skąd rozciągnął się niesamowity widok nie tylko na park, ale także na przepiękną panoramę ceglanych dachów Werony. Tutaj zdecydowałyśmy się także odpocząć sobie, położyć się, wsłuchać się w śpiew ptaków i to był najlepszy relaks jakiego doświadczyłam. Koniecznie tam zajrzyjcie!















INNE

Po wyjściu z ogrodów po prostu szłyśmy spacerem gdzie nas poniosły nogi. Idąc brzegiem rzeki doszłyśmy do malowniczej uliczki, która prowadziła w górę i postanowiłyśmy nią pójść. Kolejny raz udało nam się wspiąć na bliżej niezidentyfikowane wzniesienie, skąd znów podziwiałyśmy po piękną panoramę miasta. Kiedy zeszłyśmy z powrotem, spacerowałyśmy luźno po mieście, zwiedzając jego zakamarki. Swoją wędrówkę zakończyłyśmy gdzieś w centrum Werony, orientując się, że o godzinie 19/20 wszystko tam zostaje zamknięte, miasto cichnie i życie gdzieś ulatuje. Było to dla nas niemiłe zaskoczenie, tym bardziej, że do naszego busa powrotnego do Mediolanu zostało wtedy jeszcze kilka ładnych godzin. Zatem powrót nocnymi połączeniami, był najgorszym pomysłem, na który mogłyśmy wpaść.








CZY WARTO?


Myślę, że warto. Werona to śliczne, urocze, pełne włoskiego klimatu miasteczko. Jeśli tylko jesteście we Włoszech i macie jakąkolwiek możliwość zahaczenia o to miasteczko, polecam, choć nie zrobiło ono na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia. Faktem jest jednak, że do zwiedzania jest bardzo wdzięczne i szybkie, więc nie trzeba poświęcać tutaj nawet całego dnia, bo wystarczy tak naprawdę parę godzin. Niemniej jednak, mimo dużych oczekiwań, Werona nie do końca spełniła moją wizję o niej samej.

36 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, ze kiedyś uda mi się tam być, Werona to bardzo śliczne miasto i godne uwagi :)/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję za te zdjęcia poczułam się prawie jakbym tam była:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też bym chciał poczuć ten klimat :) Pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama chciałabym zwiedzić Weronę - widoki cudne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jeden dzień to na pewno mało, ale chociaż na ten jeden dzień chciała bym tam być ;)
    PorcelainDesire

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny wpis:) Musze tam kiedys zagladnac do tej Werony::

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak tam przecudonie :) Tak romantycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie byłam w Weronie, ale wiem, że to piękne miasto, jak i całe Włochy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne miejsca, chciałabym je zobaczyć!

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak cudowne miejsca,że tylko chwycić aparat i robić zdjęcia!
    Kto by nie chciał odwiedzić tak pięknego miasta?
    Świetny post!
    Pozdrawiam!
    Zapraszam do siebie,kilka zdjęć!
    http://azalean00.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. nie wiedziałam że to aż tak piękne miejsce ! :) wiele słyszałam o Weronie :)

    Miłego weekendu :)
    ANRU

    OdpowiedzUsuń
  12. Na pewno warto :) Pięknie tam <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Aż przypomniał mi się mój wyjazd do Włoch, Werona to piękne miasto :)
    Pozdrawiam,
    www.whatkingalikes.pl :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chce tam być ;) wąskie uliczki są mega urocze. Ja jak jadę do Warszawy to prawie zawsze jest brzydka pogoda, ostatnio się spóźniłyśmy na pociąg XD.

    OdpowiedzUsuń
  15. W Weronie jeszcze nie byłam, ale na Sycylii jest cudnie. Piękne zdjęcia! Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak tam pięknie, może będzie mi kiedyś dane zwiedzić :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja nie byłam nigdy poza granicami kraju, ale na pewno chciałabym zwiedzić wtedy Włochy :)
    Pozdrawiam, passionsmy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Ej mega piękne zdjęcia <333


    www.DEMORDIE.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. zazdroszcze! Od czasu filmu oczy Julii marzy mi sie odwiedzic Weronę!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeżeli kiedyś tam będę, to z przyjemnością zwiedzę te wszystkie cudne miejsca *.* Śliczne zdjęcia.

    https://odbicie-lustra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Mogłabys usunąc konto Bany z posta http://www.aga-ka.pl/2011/10/breath-of-summer.html
    Usunelam juz bloga i nie chce zeby to widnialo :) adres bloga dziekuje z gory

    OdpowiedzUsuń
  22. Cześć :) Moglabys usunąc komentarz pod postem http://www.aga-ka.pl/2011/10/breath-of-summer.html ? Komentarz uzytkownika Bany ? Widnieje tam adres mojego bylego bloga a juz nie istnieje i widnieje w google. Dziękuje z gory !

    OdpowiedzUsuń
  23. Żałuję, że będąc we Włoszech nie odwiedziłam Werony!:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Byłam we Włoszech ale Werony zwiedzić mi się nie udało, dlatego też bardzo chcę tam wrócić w ciągu kilku lat i razem z chłopakiem zaczepić kłódeczkę w kształcie serca o bramę. We Wrocławiu na moście tego nie zrobiliśmy to liczę że w Weronie się uda :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Great post! Thanks for sharing.

    ** Join Love, Beauty Bloggers on facebook. A place for beauty and fashion bloggers from all over the world to promote their latest posts!


    BEAUTYEDITER.COM
    INSTAGRAM @BEAUTYEDITER

    OdpowiedzUsuń
  26. Ale piękne miejsca! Mogłabym oglądać i oglądać... :D

    Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  27. Śliczne zdjęcia. :) Werona jest taka romantyczna, a jednocześnie lekko smutnawa... Nie wiem jak inaczej to ująć. :D Włoskie cmentarze kocham i mogę po nich spacerować godzinami (chyba nie najlepiej to brzmi).

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetny post XD Werona wydaje się piękna

    OdpowiedzUsuń