czwartek, 13 października 2016

Mini włoskie wakacje: Pociągiem po Włoszech - wycieczka nad jezioro Como



Polecam dwie pierwsze części serii o Mini włoskich wakacjach: część 1 || część 2


Como to trzecie pod względem wielkości jezioro Włoch, położone malowniczo pomiędzy pięknymi, majestatycznymi Alpami. Z Mediolanu łatwo dostaniemy się tam pociągami, które kursują mniej więcej co trzydzieści minut, a sama podróż trwa kilkadziesiąt minut. Wokół jeziora znajduje się kilkanaście niewielkich miejscowości, które szczególnie w okresie letnim, są obleganym celem turystycznym o charakterze głównie wypoczynkowym. Pomiędzy miasteczkami łatwo jest się poruszać, ze względu na dobrze przemyślaną komunikację promami, a podczas takiego rejsu, na prawdę jest co podziwiać. Samo jezioro znalazło się w planie naszej wycieczki ze względu na to, co udało nam się wyszukać w Internetach - zdecydowanie odradzano dłuższy pobyt w samym Mediolanie, a stanowczo polecano wycieczkę właśnie nad Como. Decyzji dopełniły zdjęcia tych przepięknych krajobrazów i tak Como zostało wpisane na listę must see.


LECCO

Jeszcze przed wyjazdem na nasze mini wakacje, poczyniłyśmy mały research, żeby sprawdzić jak konkretnie dostać się nad Como. Trudno nie było, bo od informacji na ten temat aż się roiło, jednak my skorzystałyśmy głównie z relacji zamieszczonej jakiś czas temu na blogu CEL W PODRÓŻY [ część 1 || część 2 ], która została naszą bazą do planowania całego dnia i którą serdecznie polecam osobom, które wybierają się w tamte rejony. Zgodnie ze wskazówkami, dokonałyśmy zakupu biletów w biletomacie na dworcu głównym w Mediolanie i zaraz potem siedziałyśmy już w pociągu wprost do Lecco, które było pierwszym miasteczkiem w naszym planie dnia. Podróż trwała kilkadziesiąt minut. Wysiadając na peron, od razu w dali widać piętrzące się nad miasteczkiem Alpy, co robi niesamowite wrażenie. Zaraz po opuszczeniu pociągu, ruszyłyśmy na poszukiwania centrum miasteczka, które znałyśmy już ze zdjęć. Szybko dotarłyśmy na mały, dość zatłoczony placyk, na środku którego znajduje się pomnik Mario Cermenati. Już z tego miejsca widać brzeg jeziora i kołyszące się lekko na wodzie łódki, gondole i żaglówki. Wzdłuż brzegu ciągnie się piękny bulwar, na którym można zażyć spaceru, karmiąc łabędzie i tutaj widać wyraźnie, że jesteśmy dokładnie u szczytu jednej z odnóg jeziora Como, które swoim kształtem przypomina literę Y. Podczas przechadzki skusiłyśmy się na włoskie Gelato, czyli lody, które swoją konsystencją przypominają lekką piankę. W Lecco spędziłyśmy niewiele czasu, bo wiedziałyśmy, że przed nami jeszcze wiele atrakcji.










MENAGGIO

Kolejnym punktem, do którego musiałyśmy się dostać była Varenna, skąd bez większego problemu przeprawiłyśmy się promem do kolejnego miasteczka. Droga z Lecco do Varenny biegnie wzdłuż brzegu jeziora, dzięki czemu w trakcie jazdy można podziwiać przepiękne widoki. Po kilkuminutowym rejsie promem i rozwodzeniu się nad niesamowitą czystością wody, znalazłyśmy się w Menaggio, które co prawda jest bardzo nieduże, jednak posiada klimatyczny mały port i przepiękny deptak wzdłuż jeziora.












VARENNA

W końcu przyszedł czas i na Varennę, która położona jest w dużej części na wzgórzu. Zanim do niej dotarłyśmy, to urokliwe miasteczko kąpało się już w promieniach powoli zachodzącego słońca, które pięknie ocieplało swoim blaskiem wąskie uliczki. Idąc wzdłuż brzegu jeziora, oglądając te wspomniane przed chwilą wąskie uliczki, nie sposób było nie wtopić się i nie poczuć typowo włoskiego klimatu, którego zdjęcia niestety nie są w stanie oddać - tam trzeba zdecydowanie być. Spacerując i podziwiając piękne widoki, obeszłyśmy pieszo chyba całe miasteczko, docierając w końcu do najwyższego w Varennie punktu, skąd miałyśmy niepowtarzalną okazję podziwiać najpiękniejszy zachód słońca chyba w całym moim życiu. Widok słońca chowającego się między Alpami nad jeziorem Como zapiera dech w piersiach!














CZY WARTO WYBRAĆ SIĘ NAD COMO?



Na wycieczkę nad Como bezapelacyjnie trzeba poświęcić przynajmniej jeden dzień, choć przyznam szczerze, że najchętniej wybrałabym się tam na zdecydowanie dłuższy czas ażeby odwiedzić każde miasteczko nad jeziorem. Kończąc mój cykl o mini włoskich wakacjach i będąc akurat przy temacie wycieczki nad Como, muszę przyznać, że pochłonęła ona dużą część naszego budżetu ze względu na koszty transportu. Sam prom w obie strony kosztował nas prawie 10 Euro + pociągi średnio 3 Euro za jeden bilet, których z kolei było kilka... Ale ostatecznie - czy warto się tam wybrać? Zdecydowanie warto, bo widoki są cudowne, a spędzając tam choćby dzień, można uchwycić i poczuć wyjątkowy, niesamowity włoski klimat, który jeszcze na długo pozostaje w pamięci. Ja w tym miejscu zakochałam się od pierwszego wejrzenia i jestem nim bezbłędnie oczarowana. Za każdym razem kiedy wracam do tych zdjęć, wiem, że kiedyś jeszcze tam wrócę i przyznam szczerze, że tym malowniczym terenom udało się we mnie zaszczepić ciekawość do Włoch. Mam też wrażenie, że jeśli kiedyś uda mi się wrócić do tego kraju i poznać go bliżej, utonę w miłości do niego. Z ręką na sercu i wielkimi literami POLECAM!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz