wtorek, 3 października 2017

Gdzie zjeść we Władysławowie i nie tylko
Gdzie (NIE)nocować we Władysławowie?

Kilka dni temu dużą część wieczora spędziłam na pracy nad tym postem. Obrobiłam zdjęcia, zalinkowałam je, wrzuciłam do wersji roboczej posta i nawet większość informacji, które chcę Wam przekazać ujęłam w zgrabne komentarze. Miałam wenę. Oczywiście wersję roboczą zapisywałam kilka razy, szczególnie po dokonaniu większych zmian, czy napisaniu dłuższego fragmentu tekstu. Kiedy post był niemal gotowy, do naprawdę niedużych poprawek i uzupełnień, doszłam do wniosku, że już późno i czas kłaść się spać. I nawet nie wiecie jakie było dziś moje zdziwienie kiedy wchodząc dzień później na bloggera okazało się, że...posta nie ma. Fatamorgana? Chwilowa niepoczytalność? Czy blogger daje w kość? Nie wiem.

'Jesteście nad morzem, tutaj trzeba jeść rybę' - mówili. A ja ryby nie lubię, a poza tym to świeże ryby nad morzem, te takie z porannego połowu, to są co najwyżej z zamrażalnika. Jako fani włoskiej kuchni natomiast, poszukiwaliśmy raczej makaronów lub pizzy. I aż ciężko uwierzyć, ale odnalezienie na wybrzeżu miejsc, które serwują takie dania, graniczy prawie z cudem. Zupełnie tak jakbyśmy byli zobowiązani codziennie wcinać dorsza lub ewentualnie schaboszczaka z frytami.
Pierwszym sposobem jaki stosujemy do wyboru restauracji w miejscu, którego nie znamy, to znany wszystkim Wujek Google. Komuś trzeba zaufać, więc ufamy opiniom i sami także oceniamy. Metoda ta generalnie rzecz biorąc w większości przypadków sprawdziła się naprawdę dobrze. Jeśli jednak Google niewiele potrafią nam powiedzieć, wracamy do korzeni i pradawnej zasady pt. 'idź tam gdzie dobrze pachnie i gdzie jest dużo klientów'. Ten sposób jest de facto równie ryzykowny jak poprzedni, ale jakoś trzeba dokonywać decyzji. Jeśli chodzi o miejsca, o którym dzisiaj Wam opowiem, w większości były to sugestie Wujka Google. Ani jednego wyboru nie żałowaliśmy. Jeśli jesteście zainteresowani tematyką dobrego jedzenia (szczególnie we włoskich klimatach!) na polskim wybrzeżu w okolicach Władysławowa i w samym Władku, zapraszam do lektury. :)


 WŁADYSŁAWOWO: 'U kojota', ul. Morska 20 

Niepozorne miejsce, przypominające raczej bar szybkiej obsługi z niedosmażonymi frytkami i wątpliwej jakości kebabem, jednak nic bardziej mylnego. W tym miejscu jedliśmy bodajże ze dwa razy - dwa różne dania - i byliśmy miło zaskoczeni. Fakt, miejsce nie należy do najekskluzywniejszych, jednak zdecydowanie do jednych z tańszych, co przecież jest dość istotne przy nadszarpniętym portfelu wakacyjnego turysty. Porcje są solidne, ceny przystępne, a jedzenie bardzo bardzo dobre. A i menu nie jest zbyt okrojone i wydaje się, że każdy powinien znaleźć tam coś dla siebie. Knajpka usytuowana jest zaraz przy głównej ulicy we Władysławowie, więc długo szukać nie trzeba. Wieści także głoszą, że niektórzy miłośnicy Władka, którzy wracają tam co roku, wracają także do Kojota... :)

 WŁADYSŁAWOWO: 'aKuku', ul. Morska 32H 

Pierwszym plusem w przypadku tej restauracji jest umiejscowienie, a mianowicie na głównej ulicy, zaraz przy wejściu na plażę. To co zrobiło na mnie miłe wrażenie, to kocyki dostępne dla klientów, w razie chłodniejszej aury. Menu nie jest aż tak rozległe jak w przypadku miejsca powyżej, jednak także nie ma na co narzekać. W aKuku postanowiliśmy zaryzykować i zamówić makaron carbonara, który wbrew pozorom łatwo jest zepsuć. Tutaj jednak muszę powiedzieć, że makaron był pyszny, mogę polecić. Jeśli jednak chodzi o to, do czego można się przyczepić, to nieco za duże ceny w stosunku do wielkości/pożywności porcji. Ostatecznie jednak z czystym sumieniem mogę polecić tą knajpkę. Dodatkowo, z racji tego, że jestem wytrawnym herbato-pijcą, muszę nadmienić, że herbaty które oferuje aKuku we Władysławowie, są świetne.





 JASTRZĘBIA GÓRA: 'U rybaka', ul. Rozewska 2 

W tym przypadku zastosowaliśmy drugą metodę wyboru knajpki - sugerując się ilością ludzi w restauracji - która w stu procentach się sprawdziła. Od wejścia do środka zaopiekował się nami kelner, który pozwolił nam wybrać stolik i w tym miejscu muszę zdecydowanie pochwalić obsługę w tym miejscu, na którą w każdej restauracji zwracam sporą uwagę. Samo wnętrze było miłe, przytulne i ciepłe, a wszystko (nawet menu) utrzymane w nieco kaszubskich klimatach, co niesamowicie mi się podobało. U Rybaka zjedliśmy przepyszny, delikatny makaron z sosem śmietanowym z kurkami i pomidorkami koktajlowymi - cudo. Menu jednak jest bogate i myślę, że jest w stanie sprostać oczekiwaniom każdego klienta. Ostatecznie kuszę się na stwierdzenie, że posiłek w tym miejscu był najbardziej udanym ze wszystkich w całym naszym urlopowym tygodniu.







 JASTARNIA: 'Restauracja Łóżko', ul. Sychty 95 

Kolejne miejsce na naszej małej posiłkowej mapie, które swoim otoczeniem niezbyt zachęca do wizyty. Środek jednak jest znacznie przyjemniejszy, a nawet można rzecz, że nastrojowy. Tą restaurację wybraliśmy na podstawie opinii Wujka Google, mimo niepokojących komentarzy na temat niemiłej obsługi. Niestety, zdecydowanie to potwierdzam. Pani kelnerka była niemiła, sprawiała wrażenie jak gdyby praca była dla niej karą, a talerze z jedzeniem wręcz były rzucane na stół. Z racji jakości obsługi, pomimo bardzo dobrego posiłku, opinia o tym lokalu spada na łeb na szyję. W Łóżku zdecydowaliśmy się na naszą ulubioną pizzę z ruccolą, szynką parmeńską i pomidorkami, którą przy sporej ilości zjedzonych pizz w różnych miejscach, oceniliśmy jako pyszną.




 GOFRY 

Tak, tak, nie mogło tutaj zabraknąć mojego ukochanego desero-zapychacza, czyli gofrów. Moje ulubione to te z bitą śmietaną i świeżymi truskawkami, które wbrew pozorom ciężko znaleźć, nawet w sezonie. Takie gofry mogłabym jeść ile wlezie. Jeśli chodzi o samo Władysławowo to mogę polecić jedno miejsce. Ulica Morska, idąc od plaży, pierwsza lub druga budka po prawej stronie - napisali tam bodajże gofry XXL. Mniam, aż bym zjadła takiego gofra!




 GDZIE NIE NOCOWAĆ WE WŁADYSŁAWOWIE 

Wiem, że pokutuje powszechne przekonanie, że nie ważne jak się mówi, ważne, że się mówi. Według mnie, jeśli chodzi o podróże i decyzje o pewnych podstawowych kwestiach takich jak np. nocleg, to powiedzenie nie powinno mieć zastosowania. My zazwyczaj dość wnikliwie sprawdzamy opinie na temat miejsc, w których mamy mieszkać, czy jeść. Podobnie było i w tym przypadku, jednak okazuje się, że nieuczciwość ludzi bywa wręcz kuriozalna. Ale może od początku...



Ofertę ośrodka WEST znaleźli znajomi, spory czas wcześniej, dzięki czemu za nocleg zapłaciliśmy naprawdę nieduże pieniądze - i całe szczęście, bo nie wyobrażam sobie, gdybym miała zapłacić pełne kwoty za to, co zastaliśmy na miejscu. Z racji tego, że planowaliśmy wyjazd w kilka osób, zdecydowaliśmy się na ofertę całorocznego domku z drewna, zamiast bawić się w wynajmowanie osobnych pokoi. Oferta w Internetach wydawała się być bardzo sensowna, a atrakcyjna cena skusiła nas już zupełnie. Oczywiście dzwoniliśmy wcześniej do ośrodka, żeby potwierdzić informacje, które potem niestety okazały się kompletnym nieporozumieniem, co z resztą zaraz zobaczycie poniżej. Tego posta przygotowałam więc w innej formie niż zwykle, a mianowicie chciałam zmierzyć to, co oficjalnie proponuje ośrodek, z tym jak jest faktycznie. Taki mały pojedynek pt. teoretycznie vs. w rzeczywistości.



TEORETYCZNIE 'Zapewniony parking dla każdego samochodu'
PRAKTYCZNIE: To akurat informacja, którą otrzymaliśmy telefonicznie. Byliśmy szczęśliwi, bo wiadomo, że parking to zawsze problematyczna sprawa. Po przyjeździe ta kwestia była pierwszą, przez którą od początku miałam niezbyt przychylne nastawienie do tego miejsca. Okazało się, że w momencie naszego przyjazdu zupełnie nie było miejsca do zaparkowania choćby jednego samochodu, nie wspominając o dwóch pozostałych. Nie mam pojęcia jakim cudem ktoś, kto ma w swoim ośrodku 6 domków ośmioosobowych oraz kilka pokoi, zaplanował 10-15 miejsc parkingowych... Niestety musieliśmy parkować samochody poza bramą, co oczywiście rodziło ryzyko uszkodzenia ich. Byłam tylko zszokowana nieprawdą jaką usłyszeliśmy przez telefon.

TEORETYCZNIE 'Sprzęt plażowy (koce, parawany)'
PRAKTYCZNIE: Parawan był, jeden. Na osiem osób. Koców niestety brak, więc bardzo na wyrost. Do dyspozycji gości miał być także zestaw do prasowania i był. Jeden na cały ośrodek, w zupełnie innym budynku, gdzieś na piętrze, więc żeby wyprasować sobie koszulkę, trzeba było zapychać przez cały ośrodek. Podobnie było z grillem - jeden na cały ośrodek, więc o spokojnym grillowaniu można było w zasadzie zapomnieć.

TEORETYCZNIE 'Każdy z domków mieści do 8 osób'
PRAKTYCZNIE: Do 8 osób to idealne określenie, bo może i 8 osób uda się zmieścić, ale będzie to wręcz upchanie, a komfort mieszkania będzie zwyczajnie niski. Wydaje mi się, że liczba 8 osób podana jest sporo na wyrost, chyba że mamy zamiar przez całe wczasy przeciskać się między resztą osób mieszkających z nami.

TEORETYCZNIE: 'Całoroczny, komfortowy budynek z możliwością włączenia ogrzewania'
PRAKTYCZNIE: Pokoje zaopatrzone są w niewielkie ogrzewacze - nie wiem jaka jest ich efektywność zimą, jednak mogę wypowiedzieć się z punktu widzenia letniego. I tutaj sprawa wygląda słabo, ponieważ domek nie ma klimatyzacji, co wiąże się z tym, że w domku jest gorąco i duszno, szczególnie na piętrze, gdzie znajdują się pokoje. Nie muszę dodawać, że otwieranie okna nie daje kompletnie nic. Jeśli chodzi o komfort budynku to bym się kłóciła. Głównie mi chodzi o to, że dokładnie słychać w nim każdy szmer, w momencie chodzenia po schodach cały domek skrzypi, a zza ściany słychać wyjątkowo męczące chrapanie sąsiada...



TEORETYCZNIE: '2 niezależne sypialnie (każda posiada 3 jednoosobowe łóżka z możliwością zestawienia łoża małżeńskiego)'
PRAKTYCZNIE: Tutaj informacja ze strony jest prawidłowa, jednak my otrzymaliśmy telefonicznie nieco inną, a mianowicie taką, że jedna z sypialni posiada łoże małżeńskie. Oczywiście nie było tak, a złączenie dwóch pojedynczych łóżek, które non stop się rozsuwają i tworzą dziurę pomiędzy sobą, nie należy do zbyt komfortowych. Jeśli więc śpicie z bliską Wam osobą - nie polecam. Dodam jeszcze, że na stronie, na dostępnych rzutach domków, wyrysowane jest łóżko podwójne, co dodatkowo wprowadza w błąd. Jeszcze jednym minusem pokoi jest to, że nasze okna wychodziły na murowany budynek ośrodka oraz okna, z których bez problemu mogli nas obserwować inni goście.

TEORETYCZNIE: 'Własny taras z wyjściem na teren zielony'
PRAKTYCZNIE: Zdjęcie powyżej mówi wszystko. Taras to kawałek werandy, na którą sąsiad z domku obok bez problemu może zajrzeć, a teren zielony to metr trawnika i parę drzewek. Czy to można nazwać terenem zielonym? Wątpię.




TEORETYCZNIE: 'Pokój dzienny z jadalnią'
PRAKTYCZNIE: W pokoju dziennym znajduje się aneks, kącik wypoczynkowy (opisany poniżej) oraz właśnie jadalnia, która składa się z ławy i dwóch drewnianych ławek (zdjęcie powyżej). Generalnie w porządku, można spokojnie usiąść i zjeść wspólny posiłek.



TEORETYCZNIE: 'Kącik wypoczynkowy (narożnik przystosowany do spania 2 osób)'
PRAKTYCZNIE: Narożnik i kącik wypoczynkowy w pokoju dziennym, o którym była mowa na stronie okazał się być...zwykłą, rozkładaną dwuosobową sofą. Nic poza tym.

TEORETYCZNIE: 'Telewizja kablowa z ponad 60 kanałami'
PRAKTYCZNIE: Telewizor owszem, był, jednak zapewnienie o 60 kanałach to nieporozumienie. Kanałów było może 6, nie wspominając, że sam telewizor ledwo działał. Nie żeby to było wybitnie ważne, bo na wakacjach telewizja dla mnie osobiście mogłaby nie istnieć, jednak uważam, że oszukiwanie ludzi w ten sposób jest po prostu słabe.

TEORETYCZNIE: 'Bezprzewodowy internet szerokopasmowy'
PRAKTYCZNIE: Nie wiem czy muszę tutaj cokolwiek dodawać oprócz wymownego milczenia? Internet było nawet ciężko złapać żeby sprawdzić jakiekolwiek informacje o regionie czy mieście, do którego się wybieraliśmy, a co dopiero żeby był on szerokopasmowy... Można więc spokojnie stwierdzić, że Internetu nie było. Tutaj jeszcze dodam, że w domku działało tylko co drugie gniazdko z prądem, więc przy ośmiu telefonach + ewentualnych laptopach to jazda bez trzymanki.



TEORETYCZNIE: 'W pełni wyposażony aneks kuchenny'
PRAKTYCZNIE: Okej, teoretycznie mogę się z tym zgodzić, ale zawsze jest jakieś ale. Zaczynając od tego, że aneks jest tak malutki, że średnio wyobrażam sobie gotowanie tam obiadu dla/przez osiem osób. Fajnie, że jest mikrofala, bardzo przydatna sprawa, jakąś kolację, czy śniadanie da się też zrobić. Lodówka to totalne kuriozum biorąc pod uwagę fakt, że w domku ma mieszkać osiem osób, a w środku po włożeniu kilku rzeczy, nie ma już miejsca.

TEORETYCZNIE: 'Łazienka (prysznic, WC, umywalka)'
PRAKTYCZNIE: W tym aspekcie było nieźle, do czasu. Do czasu kiedy a) nie odpadł przycisk od spłuczki b) nie zaczęły chodzić robaki (!) po kosmetykach itd. Niestety, mówię serio. Zaletą był jedynie chyba fakt, że była ciepła woda w każdym momencie.



Tak oto wyglądały nasze wakacje w domkach nad morzem. Wiele osób z mojego otoczenia było zadowolonych z takiej formy wypoczynku i polecało, jednak my mamy zupełnie inne odczucia. Jasne, nie spodziewaliśmy się pięciogwiazdkowego miejsca, z sauną, basenem i kortem tenisowym, ale pewne minimum miło by było zachować. Najbardziej dziwi mnie fakt, że w większości oferowane teoretycznie przez ośrodek udogodnienia, są zwykłą iluzją. Szkoda, że gość jest tak bardzo wprowadzany w błąd, a gdybym zapłaciła regularną cenę za pobyt w ośrodku WEST, z pewnością żądałabym zwrotu części poniesionych kosztów. Nie wiem jak w innych miejscach, jednak te domki we Władysławowie zdecydowanie nie są warte polecenia.


33 komentarze

  1. Ale świetny post! Zapisuję w zakładkach ,na pewno się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post! Bardzo przydatny będę mieć to wszystko na uwadze w przyszłości :)
    mama-urwisa.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  3. W przyszłym roku mam zamiar jechać do Władysławowa, więc na przyszłość przydadzą mi się twoje informacje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jeszcze nigdy nie byłam we Władysławowie ale może wreszcie się skuszę tam pojechać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Te wakacje spędziliśmy we Władku i jak zobaczyłam post o tym miejscu to aż mi serduszko mocniej zabiło, bo to były piękne wakacje. Aczkolwiek też trafiliśmy na beznadziejny pokój z zarwanymi łóżkami (i to dwoma, a było zapewniane, że będzie jedno!). Pokój był drogi i baaardzo daleko od morza. Pensjonaty Iklus i Duśka. Nie pamiętam dokładnie, w którym byliśmy, ale to jeden właściciel.
    Zapraszam na prawdziwą, współczesną historię Romea i Julii, link do pierwszego wpisu https://polaczeniprzeznaczeniem.blogspot.com/2017/09/ola-zanim-wszystko-sie-zaczeo.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Większości miejsc nie znam, ale też nigdy nie byłam we Władysławowie :) Jeśli rzeczywiscie bym się tam wybrała to do japońskiego parku, a zjeść weszłabym po prostu gdzieś w okolicy ;)

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
  7. niemiła obsługa jest w stanie zepsuć każdy, nawet najlepszy posiłek ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Łóżko znam i kiedyś często do nich zaglądałam, ostatnio zniechęcały mnie kolejki i kiepska obsługa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak byłam we wladku miałam trochę nie miłych przygód więc coś wiem o tym gdzie nie nocować :)
    Buziaki:*
    WWW.KARYN.PL

    OdpowiedzUsuń
  10. Jesli bede sie wybierac, to na pewno powroce do tego wpisu. Nie zazdroszcze tak nieprzyjemnych warunkow noclegowych..

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety, niemiła obsługa w restauracji obrzydzi każdy posiłek. Jeżeli kelner/kelnerka pracuje jakby za karę widocznie nie na daje się do tej pracy. Zawsze może spróbować czegoś innego- kuchni w maku, robót ulicznych, pracy w myjni... tam gdzie nie ma kontaktu z klientami :D a te domki to masakra! zwłaszcza teren zielony mnie urzekł :D
    pozdrawiam cieplutko myszko :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie byłam we Władysławowie, ale jeśli się wybiorę to skorzystam z Twoich informacji :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Amazing pictures!! great post.
    I am following you, hope you follow me back.
    https://clickbystyle.blogspot.in/

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobrze wiedzieć co polecasz, ta wiedza na pewjo sie przyda za rok 😀

    OdpowiedzUsuń
  15. ekstra recenzja. nie byłam jeszcze we Władysławowie, ale jeżeli taka okazja się nadarzy to z chęcią skorzystam z Twoich rad. Pytanie brzmi dlaczego każdy w swojej reklamie robi nas w konia? dlaczego zawsze prawda jest inna?

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale pyszne gofry mm aż nabrałam smaka, nigdy nie byłam jeszcze we Władysławowie ale chętnie się tam wybiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. We Władysławowie nigdy nie byłam ;) Ale te wszystkie zdjęcia bardzo zachęcają, a szczególnie te z jedzonkiem ;D

    OdpowiedzUsuń
  18. Szkoda, że trafiliście na kilka niedogodności ale mimo to fajnie było ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Byłam kiedyś we Władysławowie, ale tylko na chwilę. :)

    http://justdaaria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Nice photos!

    I`m following your blog with a great pleasure in Google+ and GFC
    Follow back? Sunny Eri: beauty experience

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale bym sobie zjadła gofra, wieki nie jadłam! :D

    OdpowiedzUsuń
  22. U Rybaka jadłam parę razy, bardzo mi smakowało, szczególnie rybki ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Rewelacja, dla mnie swietna recenzja i w przyszlosci na pewno sie przyda ;) pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Byłam we Władysławowie 2 razy - oba wyjazdy wspominam bardzo miło:) Muszę tam kiedyś wrócić :)
    Szkoda, że taka niemiła przygoda z noclegiem Cię spotkała.

    OdpowiedzUsuń
  25. Moja babcia jest Kaszubką i wszystkie wakacje spędzam nad morzem... Władysławowo znam jak własną kieszeń :) Miłego dnia. Jestem tutaj.

    OdpowiedzUsuń
  26. Patrząc na te zdjęcia aż ma się ochotę spakować i wybyć gdzieś na weekend ;) Chociażby właśnie w takie miejsce ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jeżdze do Władysławowa bardzo często i znam to miasto, jedno z moich ulubionych nadmorskich miasteczek.

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo przydatne info ;) Fajnie wiedzieć co omijać ...

    OdpowiedzUsuń
  29. Trafiliśmy na starego dziadka co kiedyś w milicji pracował, miał nam mieszkanie całe wynająć okazało się że w pokoju obok nocował, w nocy kiedy oglądaliśmy tv wyłączył nam prąd .. a gdy jednego wieczoru mój P poszedł do sklepu to mu gość nawrzucac że my coś kombinujemy itd Masakra

    Buziaki :*
    WWW.KARYN.PL

    OdpowiedzUsuń
  30. To mieliscie nocleg! 'Prawie jak SPA' 😜🙉😂

    OdpowiedzUsuń